"Rosyjski łącznik" miał dostęp do tajnych informacji? Co na to MON?

Antoni Macierewicz, w czasach gdy był wiceszefem MON i szefem SKW, wydał zgodę na dostęp do informacji państwowych Jackowi Kotasowi, podejrzewanemu o bliskie kontakty z KGB - wynika z ustaleń Fakt24.pl. Ministerstwo w sposób zdawkowy odniosło się do informacji, a sam zainteresowany zaprzecza jakimkolwiek powiązaniom z rosyjskimi służbami oraz zapowiada kroki prawne. 

Chodzi o sprawę z 2007 roku, gdy premier był Jarosław Kaczyński, a Antoni Macierewicz piastował stanowisko szefa Służby Kontrwywiadu Wojskowego. Jak donosi Fakt24.pl, obecny minister obrony miał wówczas udzielić dostępu do tajnych informacji państwowych Jackowi Kotasowi, podejrzewanemu o bliskie stosunki ze światem przestępczym oraz rosyjskimi służbami specjalnymi. 

Kim jest Jacek Kotas?

Kotas był prezesem spółki Radius, działającej na rynku nieruchomości. W 2007 roku został mianowany Sekretrzem Stanu w Ministerstwie Obrony Narodowej. To właśnie wtedy, Antoni Macierewicz jako wiceminister i szef SKW wydał specjalny certyfikat bezpieczeństwa, umożliwiający Kotasowi dostęp do poufnych dokumentw i tajemnic państwowych. Dziś Kotas pełni funkcję prezesa Fundacji Narodowe Centrum Studiów Strategicznych, think-tanku zajmującego się zagadnieniami bezpieczeństwa państwowego. 

"Rosyjski łącznik"

O nieuczciwe interesy i wzbogacanie się na dzikiej reprywatyzacji oskarżył go Jan Śpiewak, aktywista społeczny i były szef stowarzyszenia Miasto Jest Nasze. Sugerował również, że Kotas oraz niektórzy udziałowcy spółki mieli bliskie powiązania z KGB oraz ze światem przestępczym (konkretnie mafią z Wołomina). 

– Wystąpiliśmy publicznie do ministra Macierewicza, żeby wyjaśnił związki MON z panem Kotasem i jego fundacją, ale do tej pory nie odniósł się do naszych ustaleń - przyznaje Śpiewak

Zaprzeczenie i pozew

Sam zainteresowany zaprzecza wszelkim oskarżeniom. - Ani ja, ani firmy w organach których byłem, nie mieliśmy żadnych relacji czy związków z Rosją i podmiotami rosyjskimi. Prowadząc własną działalność gospodarczą, pracowałem jako menadżer dla polskich podmiotów, płacących w Polsce podatki i których wspólnikami byli polscy obywatele - podkreśla w wywiadze dla Polska The Times. Nie przyznaje się także do nadużyć reprywatyzacyjnych. 

Zdaniem Kotasa, Śpiewak i MJN świadomie manipulują faktami, co ma na celu oczernienie jego osoby. Zapowiada, że wystąpi przeciw nim na drogę sądową i będzie domagał się zadośćuczynienia w wysokości 150 tysięcy złotych. 

Reakcja ministerstwa

Resort obrony wydał w tej sprawie specjalnie oświadczenie. Pisze w nim, że "poświadczenie bezpieczeństwa ówczesnemu wiceministrowi Jackowi Kotasowi zostało wydane na wniosek jego zwierzchnika". Ponadto "Służba Kontrwywiadu Wojskowego wydała certyfikat ograniczając dostęp do informacji niejawnych do klauzuli tajne".

"Dzisiaj, na wniosek Ministra Obrony Narodowej, Służba Kontrwywiadu Wojskowego podejmuje działania mające na celu wyjaśnienie wszystkich okoliczności ówczesnych decyzji" - podkreślono w komunikacie. 

Sam Antoni Macierewicz nadal oficjalnie nie skomentował sprawy. 

Radio ZET/Fakt24.pl/Wprost/MP

Więcej: