Przychodnia w Rudzie Śląskiej zakazała używania gwary

Przychodnia lekarska przy ul. Niedurnego w Rudzie Śląskiej wydała szczegółowe rozporządzenie dotyczące zachowania i komunikacji na terenie placówki. Od teraz pracownikom nie wolno będzie używać gwary śląskiej. Personel lecznicy ma być również miły i nadzwyczaj grzeczny wobec pacjentów. 

O sprawie pisał "Dziennik Zachodni". 

Zakaz gwary, nakaz grzeczności

Decyzją kierownictwa przychodni, na jej terenie będzie obowiązywał całkowity zakaz porozumiewania się - tak licznie w tym regionie użytkowaną - gwarą śląską. Pracownicy mają się w kontaktach z pacjentami posługiwać jedynie hiperpoprawną, literacką polszczyzną. 

- Niektórzy pacjenci nie życzą sobie zwrotów gwarowych. Nie można mówić do kogoś „babciu”, bo to nie jest nasza babcia, tylko ma swoje wnuki - tłumaczy w rozmowie z "DZ" kierownik przychodni dr Alicja Gałuszka-Bilińska. - Nie mam nic przeciwko gwarze, ale nie w kontaktach z pacjentami - precyzuje. 

Oprócz tego, członkowie personelu lecznicy mają też być wobec pacjentów mili i nadzwyczaj grzeczni, a także korzystać z utrwalonych grzecznościowych form, np. "Dzień dobry, czym mogę służyć" albo "Miłego dnia". Rejestratorzy mają się z kolei dyskretnie uśmiechać. Nie będzie sobie również można pozwalać na żarty, głośne śmiechy, przekleństwa i komentarze pod adresem przychodzących osób. 

Eksperci: To niepotrzebne

Nie wszyscy jednak przyklaskują decyzji dyrektorstwa. To pacjent powinien decydować, w jakim języku chce się porozumieć - mówi cytowana przez gazetę dr Małgorzata Myśliwiec, politolog z Uniwersytetu Śląskiego. Przypomina też, że większość pacjentów stanowią osoby starsze, często posługujące się gwarą i że zwrócenie się od nich w ten sposób sprawia, że czują się bezpieczniej, zwłaszcza w sytuacjach pełnych stresu. 

Podobnie uważa dr Jacek Kozakiewicz, prezes Śląskiej Izby Lekarskiej: - Na Śląsku - ze względu na jego językową i historyczną specyfikę - trzeba docenić obecność gwary. Przede wszystkim chodzi o to, by między przedstawicielami ochrony zdrowia i pacjentami było zrozumienie i empatia - podkreśla w rozmowie z "Dziennikiem Zachodnim".

Jak zapowiada szefostwo, nowe zasady mają być rygorystycznie przestrzegane, a za ich nagminne łamanie grożą kary dyscyplinarne - u jednego pacjenta obcięte będzie 50 procent premii, przy kolejnym już sto procent.

RadioZET.pl/Dziennik Zachodni/KrK/MP

Więcej: