Nazwisko rzecznika MON zniknęło ze strony internetowej spółki

Rzecznik MON Bartłomiej Misiewicz od kilku miesięcy konsekwentnie unikał odpowiedzi na pytania o swoje wykształcenie. Aż do wczoraj! W telefonicznej rozmowie w "Faktach po Faktach" na antenie TVN24 przyznał, że dopiero kończy studia licencjackie. Kilkanaście godzin później nazwisko Misiewicza zniknęło ze strony internetowej spółki Energa Wytwarzanie - Ciepło Ostrołęka, w której od niedawna zasiadał.

Bartłomiej Misiewicz, szef gabinetu politycznego MON i rzecznik resortu trafił niedawno do rady nadzorczej Polskiej Grupy Zbrojeniowej. Wywołało to niemałe kontrowersje, tym bardziej, że Misiewicz nigdy publicznie nie potwierdził czy ma wyższe wykształcenie. Teraz, w w rozmowie z TVN24 wyznał, że jest "w trakcie studiów licencjackich".

Jak dodał, to ministrowi Antoniemu Macierewiczowi zależało na tym, by w PGZ znalazł się ktoś z ministerstwa - Od listopada ubiegłego roku minister obrony narodowej sprawuje nadzór nad PGZ. Zależało ministrowi, by w radzie nadzorczej był ktoś z kierownictwa resortu. Ponieważ wiceministrowie nie mają takiej możliwości prawnej, minister powołał do tej rady mnie - mówił Misiewicz w telefonicznej rozmowie w "Faktach po Faktach”.

– Od 10 lat pracuję z Antonim Macierewiczem, kiedy był posłem i pracował w komisji obrony. Brałem przy tym udział, teraz pełnię funkcję szefa gabinetu i biorę udział w pracach resortu przy samym ministrze, więc łatwiej jest nam kierować zadaniami Polskiej Grupy Zbrojeniowej – dodał Misiewicz.Pytany o kurs na członka rady nadzorczej, którego nie posiada, stwierdził: - W PGZ nie ma takiego obowiązku. We wszystkich spółkach podległych PGZ nie jest wymagane posiadanie takiego kursu - oświadczył.

Ale to nie koniec. Bartłomiej Misiewicz miesiąc po swoich 26-tych urodzinach dostał posadę w Radzie Nadzorczej spółki Energa Wytwarzanie - Ciepło Ostrołęka. Dzisiaj, po medialnej burzy, jego nazwisko zniknęło ze strony internetowej spółki. 

Radio ZET/TVN24/MT

Więcej: