PO alarmuje: sprawę Misiewicza nadzoruje inny "Misiewicz"

Śledztwo w sprawie zawieszonego w obowiązkach rzecznika MON Bartłomieja Misiewicza, toczy się w prokuraturze, którą nadzoruje żona byłego posła PiS prokurator Magdalena Witko - poinformowała "Rzeczpospolita". - Sprawę Misiewicza nadzoruje inny "Misiewicz" - komentuje poseł PO Cezary Tomczyk.

Śledztwo w sprawie Bartłomieja Misiewicza wszczęła 28 października Prokuratura Okręgowa w Piotrkowie Trybunalskim po zawiadomieniu dwóch posłów opozycji w związku z artykułem, jaki ukazał się w "Newsweeku". Według tygodnika Bartłomiej Misiewicz miał proponować radnym PO w Bełchatowie przystąpienie do koalicji z PiS, sugerując, że w zamian zapewni im zatrudnienie w państwowej spółce, której prezes miał towarzyszyć mu w "werbunkowym spotkaniu".

Jak informuje teraz dziennik "Rzeczpospolita", działania piotrkowskiej prokuratury nadzoruje prokurator Magdalena Witko, prywatnie żona posła PiS poprzedniej kadencji Sejmu Marcina Witki, który od 2014 r. jest prezydentem Tomaszowa Mazowieckiego. Jest on również członkiem Narodowej Rady Rozwoju, do której powołał go prezydent Andrzej Duda. Według "Rzeczpospolitej", prok. Witko została powołana na stanowisko szefowej piotrkowskiej prokuratury 25 kwietnia przez szefa MS Zbigniewa Ziobrę.

Posłowie PO oburzeni

Posłowie Cezary Tomczyk i Jan Grabiec ocenili, że w prokuraturze piotrkowskiej, która prowadzi śledztwo ws. Bartłomieja Misiewicza, dochodzi do konfliktu interesów i zażądali wyjaśnień w tej sprawie. - Sprawę Misiewicza nadzoruje inny "Misiewicz", czyli pani prokurator Witko, bo jest ona beneficjentem "dobrej zmiany" - mówił Tomczyk na poniedziałkowej konferencji prasowej.

Polityk dowodził przy tym, że Marcina Witko zna zarówno szef MON, poseł z okręgu piotrkowskiego, jak i jego były rzecznik. Wyemitowali fragment wspólnej konferencji prasowej Antoniego Macierewicza i Marcina Witko, którą prowadził Bartłomiej Misiewicz.

Zdaniem Tomczyka, w sprawie piotrkowskiego śledztwa dochodzi do konfliktu interesów. - Należy zadać pytanie, czy nad całym postępowaniem nie został rozstawiony parasol ochronny, który ma ochronić pana Misiewicza? Czy nie jest tak, że ci, którzy tropili układy, sami tworzą jeden z nich? - pytał poseł PO.

- Bo jak nazwać sytuację, gdzie sprawa rzecznika MON trafia przypadkiem do okręgu Antoniego Macierewicza, do prokuratury nadzorowanej przez żonę (byłego) posła PiS i przypadkiem pan Misiewicz organizuje temu panu konferencję prasową? - dodał Tomczyk.

Rzecznik PO Jan Grabiec ocenił, że Macierewicz stara się w sprawie Misiewicza stworzyć "swoisty układ zamknięty", który obejmuje "prominentnych polityków PiS, działaczy lokalnych, prezesów spółek Skarbu Państwa i przedstawicieli prokuratury". Szefowi MON zarzucił też "próbę wywarcia presji, zastraszenia posłów opozycji".

Radio ZET/Rzeczpospolita/PAP/MT

Więcej: