Propozycja Andrzeja Dudy dla frankowiczów. Nie wszyscy będą zadowoleni?

Przeliczenie walutowego kredytu hipotecznego na złotówki po "sprawiedliwym" kursie zakłada projekt ustawy o "sposobach przywrócenia równości stron" w umowach na kredyty walutowe, który został przedstawiony w piątek przez Macieja Łopińskiego.

Jak mówił prezydencki minister na konferencji prasowej, kurs "sprawiedliwy" ma być indywidualnie wyliczany dla każdego kredytobiorcy według specjalnego kalkulatora, zawierającego określony algorytm. Zapisy projektu mają obejmować tych, którzy wzięli walutowe kredyty mieszkaniowe na własne potrzeby. Projekt nie będzie jednak obejmować osób wykorzystujących kredyt w działalności gospodarczej.

Maciej Łopiński poinformował też, że projekt, przygotowany w Kancelarii Prezydenta po kilku miesiącach konsultacji ze środowiskiem frankowiczów, został im przekazany. Będzie też skierowany, z prośbą o opinię, do Komisji Nadzoru Finansowego.

- Dzisiaj projekt zostanie wysłany razem z listą pytań, które pomogą nam oszacować skutki finansowe tej regulacji, bo takie dane ma tylko KNF - podkreślił Łopiński.

Maciej Łopiński zaznaczył jednak, że nie jest to projekt uzgodniony z bankowcami. Prezydencki minister powiedział, że "część banków będzie zapewne niezadowolona".

- Liczymy, że projekt będzie korzystny dla gospodarki - mówił Łopiński i dodał, że dzięki temu zwiększy się poziom podatków, uzyskiwanych przez budżet państwa.

Trzy rodzaje restrukturyzacji kredytów

Informująca o szczegółach projektu, mecenas Aneta Frań-Adamek mówiła, że w przypadku spreadów, kredytodawca będzie zobowiązany do dokonania wyliczeń różnic między stosowanym przez niego kursem, a kursem NBP. Zapowiedział, że "suma będzie odejmowana na wniosek konsumentów od kwoty przeznaczonej do spłaty".

Projekt zawiera zapisy o trzech rodzajach restrukturyzacji - dobrowolnej, przymusowej i przeniesienia własności nieruchomości w zamian za zwolnienie z długu.

- Restrukturyzacja dobrowolna (...) zakłada dobrowolność ze strony banków. Bank musi zgodzić się na zmianę umowy, jaką ma zawartą z konsumentem i na warunkach określonych szczegółowo w ustawie dochodzi do aneksowania umowy. Konsument spłaca swoje zadłużenie po "kursie sprawiedliwym" - wyjaśniła Frań-Adamek.

Procedura przymusowa będzie miała zastosowanie, gdy bank nie zastosuje procedury dobrowolnej. Będzie ona wszczynana na wniosek konsumenta. Konsument wiedząc, jaki jest "kurs sprawiedliwy" w jego przypadku, składa wniosek, aby mógł dokonywać spłaty kredytu po tym "kursie sprawiedliwym", który jest wyliczany raz - mówiła mecenas.

Ostatni mechanizm natomiast, czyli przeniesienie własności nieruchomości w zamian za zwolnienie z długu, także ma być wszczynany na wniosek konsumenta.

Ustawa miałaby odnosić się do kredytów "denominowanych", które zostały zaciągnięte we wszystkich obcych walutach, a nie tylko we frankach szwajcarskich.

Jak będzie wyliczany "kurs sprawiedliwy"?

Jak informowali autorzy przedstawionego projektu, kurs "sprawiedliwy", według którego ma być przewalutowywany kredyt, będzie wyliczany indywidualnie, według specjalnego kalkulatora, zawierającego określony algorytm. Mecenas Frań-Adamek podała, że w kalkulatorze będzie się podawać podstawowe dane, takie jak na przykład wielkość kredytu, dokładną datę zaciągnięcia go oraz obowiązujące kursy. Po wpisaniu tych danych kalkulator będzie obliczał "kredyt hipotetyczny".

- Porównanie za pomocą algorytmu kredytów faktycznego i hipotetycznego daje nam tak zwany kurs sprawiedliwy - tłumaczyła Frań-Adamek i dodała, że suma rat "kredytu hipotetycznego" będzie odejmowana od sumy rat kredytu spłacanego, a powstałą różnicę albo odejmuje się od wartości kredytu udzielonego w złotych, albo się dodaje.

- Kurs "sprawiedliwy" będzie się zatem zmieniał w zależności od tego, kiedy kredyt był udzielony. Może być więc tak, że kurs "sprawiedliwy" będzie podobny do obecnego, jeśli ktoś wziął kredyt w 2005 roku - mówiła na konferencji Frań-Adamek.

Ale już na przykład dla kredytów wziętych w połowie 2008 roku, gdy kurs franka był niski, kurs "sprawiedliwy" będzie znacznie niższy od tego, po którym dziś konsumenci muszą spłacać kredyty. Frań-Adamek tłumaczyła, że chodzi o porównanie konsumenta, który miał kredyt denominowany lub indeksowany w obcej walucie do analogicznej sytuacji konsumenta, który by miał kredyt w złotówkach o takich samych parametrach.

Pozostałe szczegóły projektu

Zaprezentowany w piątek projekt przewiduje ponadto, że uprawnienie kredytobiorców do składania wniosków o przewalutowanie będzie ograniczony w czasie.

- Uprawnienie do złożenia wniosków będzie ograniczone w czasie. Nie będzie tak, że w zależności od rozwoju kursu franka w przyszłości czy też euro kredytobiorca będzie kalkulował raz, czy mu się opłaca tym razem wejść w tę ustawę czy też nie. Chcemy, by był ograniczony czas na podjęcie decyzji. Wtedy uzyskamy pełną wiedzę o kosztach - tłumaczył Przemysław Bryksa, wicedyrektor Biura ds. Narodowej Rady Rozwoju.

Aneta Frań-Adamek poinformowała równueż, że projekt zakłada 30-dniowy okres vacatio legis. Oceniła, że po uzyskaniu odpowiedzi od KNF, prace legislacyjne nad projektem mogą jeszcze potrwać około miesiąca, a następnie regulacja trafi do Sejmu.

Projekt bez przywilejów

- Prezydent Andrzej Duda nie chciał, by projekt ustawy o kredytach walutowych dyskryminował lub uprzywilejowywał jakąś grupę kredytobiorców. (...) Chciał też, by ten projekt ustawy zapewniał również bezpieczeństwo finansowe. Nie chcemy zachwiać systemem bankowym - zapewniał prezydencki minister Maciej Łopiński.

Jak dodał, właśnie dlatego, by nie preferować żadnej grupy kredytobiorców, czyli na przykład kredytobiorców frankowych, nie uwzględniono w projekcie pomysłu, by kredyty walutowe były przeliczane po prostu po kursie z dnia ich zaciągnięcia.

W piątek przypada pierwsza rocznica "czarnego czwartku", gdy w wyniku skokowego wzrostu kursu franka kredytobiorcy walutowi znaleźli się w trudnej sytuacji.

PAP/EM

Więcej: