Doktorant UW pobity w Warszawie. Za inny kolor skóry

Doktorant Uniwersytetu Warszawskiego pochodzący z Nigerii został kilka dni temu zaatakowany przez nieznanego sprawcę na warszawskim Służewiu. Solidarność ze sprawcą wyraziła już prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz, strona rządowa milczy. To nie pierwszy w ostatnim czasie atak na tle rasistowskim, jaki miał miejsce w Polsce. 

O sprawie jako pierwszy donosił portal OKO.Press, powołując się na relację dr Izabeli Will z Katedry Języków i Kultur Afryki Wydziału Orientalistycznego UW. Nigeryjczyk realizuje studia doktoranckie w ramach tej jednostki. 

Szczegóły rasistowskiego ataku

Zdarzenie miało miejsce 26 listopada na Służewiu. Mężczyzna wracał do domu, mając ze sobą plecak oraz torbę z zakupami. W pewnym momencie został uderzony w ramię, a gdy odwrócił się w stronę napastnika, ten spryskał mu twarz gazem łzawiącym i uciekł. Ponoć w pobliżu znajdowało się kilka osób, ale nikt nie zareagował ani nie zainterweniował.

Jeszcze tego samego dnia, doktorant zgłosił zajście na policję, niestety na złożenie zeznań musiał poczekać do poniedziałku, gdyż trzeba było sprowadzić tłumacza przysięgłego z języka angielskiego. 

Reakcja uczelni

Tego samego dnia Rada Wydziału Orientalistycznego UW jednogłośnie przyjęła uchwałę potępiającą incydent. 

"Każda agresja, tak słowna, jak fizyczna, jest nie do zaakceptowania i zawsze powinna spotykać się z ostracyzmem społecznym oraz odpowiednią reakcją ze strony służb państwowych" – czytamy w dokumencie.

"Dlatego jako przedstawiciele środowiska akademickiego, które zawsze kieruje się siłą argumentów, a nigdy argumentem siły, apelujemy do wszystkich o jednoznaczne sprzeciwianie się temu i innym aktom agresji i nienawiści" – napisano na zakończenie.

HGW wyraża solidarność

Solidarność z ofiarą napadu wyraziła już prezydent Warszawy Hanna Gronkiewicz-Waltz, która opublikowała wpis na swoim profilu na Facebooku:

Rząd milczy

Na razie nie odnotowano żadnej reakcji ze strony Ministerstwa Nauki ani jakiegokolwiek przedstawiciela strony rządowej. Dotychczas władze bagatelizowały problem rasizmu i ksenofobii wśród Polaków.

Szef MSW Mariusz Błaszczak nazwał takie sytuacje "marginesem marginesów", sugerując, że podnoszenie tego tematu to próba ataku wymierzonego w rząd.

Z kolei gdy w maju tego roku Rzecznik Praw Obywatelskim Adam Bodnar zaapelował do władz państwa o przyjrzenie się kwestii bezpieczeństwa zagranicznych studentów w naszym kraju, Jarosław Gowin, kierujący resortem szkolnictwa wyższego, odpowiedział: „Oczywiście potępiam wszelkie akty rasizmu czy ksenofobii, ale nie sądzę, aby wymiar tego zjawiska w Polsce tłumaczył aż tak dramatyczny charakter oświadczenia Rzecznika”.

To nie pierwszy raz

Incydent ze Służewia nie jest jedynym w ostatnim czasie atakiem na tle ksenofobicznym i rasistowskim. We wrześniu profesor UW Jerzy Kochanowski został pobity w stołecznym tramwaju, ponieważ rozmawiał po niemiecku. W tym samym miesiącu dwie Azjatki zostały słownie zaatakowane przez innego mężczyznę, któy wykrzykiwał w ich kierunku "Polska dla Polaków". Przez linczem z jego strony uchronił je inny pasażer. 

Jak informuje Oko.Press, liczba przestępstw z nienawiści szybko w Polsce rośnie: z 30-40 rocznie w latach 2005-2007 do blisko 900 tylko w I połowie 2016 roku.

Radio ZET/OKO.Press/TVN Warszawa/MP

Więcej: