Ratownicy próbują dotrzeć do czterech zasypanych górników

Ratownicy próbują dotrzeć do trzech górników przysypanych po potężnym wstrząsie w kopalni Rudna w Polkowicach na Dolnym śląsku. W katastrofie zginęło pięciu górników. Na miejsce przyjechała premier Beata Szydło.

Czwarta ofiara to młody górnik, którego staż pracy nieco przekraczał rok. Był to ślusarz-mechanik w wieku 24 lat. Oprócz niego zginęli górnicy w wieku 23, 33 i 47 lat. Pod ziemią w Polkowicach nadal uwięzionych jest czterech górników.

Według Markowskiego ratownicy są obecnie "maksymalnie kilkanaście metrów" od nich.

W poszukiwaniach bierze udział trzynaście zastępów ratowniczych.

Nie wiadomo, ile czasu zajmie ratownikom dotarcie do górników. Akcja ratunkowa jest bardzo trudna, ponieważ nie wszędzie można użyć ciężkiego sprzętu. Ekipy drążą tunele ręcznie.

Do wstrząsu doszło ok. godziny 21. Epicentrum odnotowano na głębokości ponad kilometra, a same wstrząsy miały siłę 3,42 w skali Richtera.

Prezes KGHM Radosław Domagalski-Łabędzki poinformował, że skala zniszczeń w rejonie wypadku jest zaskakująco duża.

Wiceprezes KGHM Piotr Walczak zapewnił, że zespoły ratownicze pracują skutecznie i ostrożnie, by nie narażać ratowników.

- Skala zniszczeń jest tak duża, że musiałem zweryfikować swe wieloletnie doświadczenie w tej kwestii. Zapewniam, że ratownicy zrobią wszystko, aby dotrzeć do swoich sześciu kolegów. Ta akacja trwa i będzie trwać, dopóki nie odnajdziemy wszystkich naszych kolegów - powiedział Walczak.

Prezes KGHM zapowiedział czterodniową żałobę oraz odwołanie części imprez związanych z Barbórką.

Z górnikami spotka się premier Beata Szydło

- W związku z katastrofą w kopalni Rudna w Polkowicach premier Beata Szydło uda się na Dolny Śląsk, gdzie spotka się z górnikami - poinformował rzecznik rządu Rafał Bochenek.

Radio ZET/PAP/GW/MT

Więcej: