La Liga: Barcelona znowu poległa w Vigo. Atletico liderem

Piłkarze Barcelony zaprzepaścili szansę awansu na pierwsze miejsce w tabeli Primera Division w 7. kolejce. Musieli pokonać Celtę, tymczasem przegrali w Vigo 3:4. To druga z rzędu porażka mistrza kraju na tym stadionie.

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

Prawie dokładnie rok temu, 23 września, Barcelona uległa Celcie 1:4. Od tego czasu z nikim Katalończycy nie przegrali tak wysoko, nie licząc "wpadki" z Liverpoolem 0:4 w towarzyskim turnieju tego lata.

Gospodarze zdobyli trzy bramki w ciągu 12 minut. Najpierw w 22. trafił Francuz Pione Sisto, na 2:0 podwyższył w 31. Iago Aspas, a chwilę później do własnej siatki piłkę skierował Jeremy Mathieu. Barcelona przebudziła się po przerwie, gdy gole strzelili Gerard Pique (58.) i Brazylijczyk Neymar z rzutu karnego (64.).

Jednak gdy wydawało się, że obrońcy tytułu mogą odwrócić losy meczu, fatalny błąd popełnił niemiecki bramkarz Marc-Andre ter Stegen - próbując wybić piłkę, trafił nią w głowę nadbiegającego Chilijczyka Pablo Hernandeza i "Barca" straciła czwartego gola. Stać ją było jeszcze na odpowiedź w 87. minucie - na listę strzelców ponownie wpisał się Pique - ale punktów z Vigo nie wywiozła.

"Blaugrana" pozostała na czwartym miejscu z 13 punktami - dwoma straty do lidera Atletico Madryt oraz jego lokalnego rywala - Realu. Ten drugi zespół zremisował czwarty kolejny mecz, a trzeci w ekstraklasie - tym razem z Eibar 1:1. Ostatni raz taka passa przydarzyła się "Królewskim" w 2006 roku. Trener Zinedine Zidane nie uważa jednak, żeby jego drużyna przechodziła kryzys.

- Nie możemy popadać z tego powodu w obsesję, to nie jest kryzys. Po prostu musimy się poprawić. Ja nie tracę rozumu, moi piłkarze też nie. Powinniśmy ciężej pracować i może od początku grać bardziej intensywnie. Choć niesmak pozostaje, dalej tak być nie może - ocenił Francuz.

Atletico jako jedyne z grona faworytów w tej kolejce wygrało - z Valencią 2:0. Zwycięstwo odniosło dzięki golom w drugiej połowie Francuzów Antoine'a Griezmanna i Kevina Gameiro.

Choć Valencia przegrała, to i tak na wyróżnienie zasługuje jej bramkarz Diego Alves. 31-letni Brazylijczyk obronił dwa rzuty karne: Griezmanna i Gabiego. Alves jest prawdziwym postrachem wykonawców "jedenastek". W swojej karierze w Primera Division obronił 19 z 37 karnych. Zatrzymywał strzały takich sław jak: Lionel Messi, Cristiano Ronaldo, Diego Costa, czy Ivan Rakitić.

Radio ZET/PAP/KS

Więcej: