La Liga: Barcelona utrzymała dystans do Realu Madryt

Piłkarze Barcelony pokonali na wyjeździe dobrze spisującą się w tym sezonie Sevillę 2:1 w meczu 11. kolejki hiszpańskiej ekstraklasy. Mają 25 punktów i tracą dwa do prowadzącego Realu Madryt, który wcześniej wygrał u siebie z Leganes 3:0.

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

Bramki dla broniących tytułu Katalończyków zdobyli najskuteczniejsi strzelcy Primera Division w tym sezonie Argentyńczyk Lionel Messi (43. minuta) i Urugwajczyk Luis Suarez (61.). Obaj mają po osiem goli ligowych. Pierwsi do siatki trafili jednak gospodarze - w 15. minucie sytuację sam na sam wykorzystał Vitolo.

Spotkanie w Sewilli było rozgrywane w szybkim tempie, nie brakowało pojedynków indywidualnych i fauli. Sędzia pokazał łącznie dziesięć żółtych kartek, w tym sześć piłkarzom Barcelony.

Real potrzebował zwycięstwa, by uspokoić swoich kibiców po sensacyjnym remisie z Legią w Lidze Mistrzów 3:3. To się "Królewskim" udało - dwie bramki zdobył Walijczyk Gareth Bale, a jedną Alvaro Morata.

- Jestem zadowolony z pracy, jaką wszyscy włożyli w ten mecz, nie chciałbym nikogo szczególnie wyróżniać. Zawsze znajdzie się jeden zawodnik, który będzie miał większy wpływ na przebieg meczu, ale najbardziej podoba mi się to, że zagraliśmy zespołowo - powiedział trener Realu Francuz Zinedine Zidane.

Od pięciu spotkań na Santiago Bernabeu do siatki nie trafił Cristiano Ronaldo. To najgorsza seria Portugalczyka od kiedy przeniósł się do Realu w 2009 roku. "CR7", który w poniedziałek ma przedłużyć kontrakt z klubem do 30 czerwca 2021 roku, ostatnio zdobył bramkę na stadionie "Królewskich" 14 września.

- Nie sądzę, żeby się tym martwił. Wygląda dobrze, poświęca się dla zespołu. Jasne, że lubi strzelać gole, szczególnie na tym obiekcie, ale jest spokojny - zapewnił Zidane.

Na podium Primera Division wskoczył Villarreal, który po dwóch efektownych bramkach zdobytych uderzeniami z dystansu pokonał u siebie Betis Sewilla 2:0. "Żółta Łódź Podwodna" ma 22 punkty. O jeden mniej zgromadziły Sevilla oraz Atletico Madryt, które niespodziewanie uległo w sobotę na wyjeździe Realowi Sociedad 0:2.

Tego dnia pechową interwencję zanotował broniący bramki Deportivo La Coruna Przemysław Tytoń. Jeden z zawodników rywali mocno dośrodkował w pole karne spod linii końcowej, piłka odbiła się od Polaka i wpadła do siatki. Zespół z Galicji ostatecznie zremisował na wyjeździe z Granadą 1:1.

Radio ZET/PAP/AN

Więcej: