Besnik Hasi na wylocie z Legii? Trwają poszukiwania następcy

Wygląda na to, że dni Besnika Hasiego w Legii Warszawa są już policzone i wkrótce nastąpi roszada na stanowisku trenera mistrza Polski. Czarę goryszy miała przelać środowa klęska w Lidze Mistrzów z Borussią Dortmund.

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

O możliwej zmianie informuje dzisiejszy "Przegląd Sportowy". Wymienia nawet potencjalnych następców - nie ma wśród nich żadnego Polaka. W tym gronie znaleźli się: były opiekun Chelsea Londyn, a obecnie selekcjoner reprezentacji Ghany Avram Grant, Adrian Gula z MKS Żylina, Oleg Kononow, który do niedawna z powodzeniem pracował w FK Krasnodar oraz Myron Markiewicz. Wszyscy mają jednak inne zobowiązania bądź mogą okazać się zbyt drodzy dla Legii.

O dymisji Hasiego mówi się od dłuższego czasu, a lista zastrzeżeń kierowanych w jego stronę jest bardzo długa - od niezrozumiałych, często wręcz szokujących decyzji personalnych po rozbitą szatnię, od braku pomysłu na grę po słabe wyniki. Wystarczy przypomnieć, że Legia pod jego wodzą wygrała tylko 5 z 17 meczów, żadnego na własnym stadionie, poległa w Superpucharze i odpadła z Pucharu Polski już na etapie 1/16 finału.

Ratowała go jedynie Liga Mistrzów, choć i tak ten awans, pierwszy od dwóch dekad, został wywalczony w fatalnym stylu. Czarę goryczy przelała jednak klęska z Borussią Dortmund - legioniści nie próbowali nawet przeciwstawić się wicemistrzom Niemiec i już na starcie wywiesili "białą flagę". 0:3 po 17 minutach, 0:6 po 90 i najwyższa porażka w europejskich pucharach na własnym obiekcie stała się faktem.

Ewentualna zmiana miałaby nastąpić już po spotkaniu ligowym z Zagłębiem Lubin, a zatem w przyszłym tygodniu. Być może - jak sugeruje "PS" - decyzja zostałaby podjęta znacznie wcześniej, gdyby nie duża odprawa, jaką Albańczyk ma wpisaną w kontrakt. Jeśli umowa zostanie zerwana, Legia będzie musiała mu wypłacić ok. 1,5 miliona euro.

Hasi zapewnia jednak, że nie zajmuje się plotkami i nie zamierza podać się do dymisji, czego coraz głośniej domagają się kibice. - Nic nie wiem o plotkach prasowych. Koncentruję się tylko i wyłącznie na swojej pracy. Czuję pełne poparcie zarządu. Rozmawiamy prawie codziennie i wiemy, jakie mamy cele i pracujemy nad ich spełnieniem. Dziewięć punktów z 24 w lidze to wynik poniżej oczekiwań. Musimy zacząć wygrywać mecz - powiedział przed meczem z "Niedziowymi".

Besnik Hasi nie może sobie pozwolić na kolejną wpadkę, ale nawet jeśli wygra z lubinianami, prawdopodobnie nie uniknie zwolnienia. Jego dni są policzone.

Radio ZET/PAP/KS

Więcej: