Kłopoty rywala Legii, prezes klubu oskarżony o próbę pobicia

Bruno de Carvalho, prezes Sportingu, grupowego rywala Legii Warszawa w rozgrywkach Ligi Mistrzów, został oskarżony o próbę pobicia szefa klubu FC Arouca. Do zajścia miało dojść w niedzielę wieczorem po zakończeniu ligowego meczu obu zespołów w stolicy Portugalii.

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

W poniedziałek do siedziby Portugalskiej Ligi Zawodowej Piłki Nożnej (LPLF) wpłynęło pismo władz klubu FC Arouca, które oskarżyły Carvalho o agresję werbalną i próbę pobicia Carlosa Pinho, szefującego klubowi z północy Portugalii.

W niedzielę późnym wieczorem doszło na terenie stadionu Jose Alvalade do przepychanek pomiędzy działaczami obu klubów. Według relacji przedstawicieli gości, po zakończonym meczu prezes Sportingu Lizbona miał ubliżać i próbować uderzyć szefa FC Arouca.

“Ludzie, którzy kierują Sportingiem godzą w wielkość tego klubu, dopuszczając się haniebnych czynów, takich jak atak na 60-latka. Prezes Bruno de Carvalho chciał uderzyć mojego ojca. Używał przy tym słów, których nie będę powtarzał w miejscu publicznym” - relacjonował zajście Joel Pinho, dyrektor sportowy FC Arouca.

Działacz portugalskiego klubu, a zarazem syn prezesa, ujawnił, że Bruno de Carvalho i kilku innych przedstawicieli Sportingu czekało po meczu na szefa FC Arouca, aby "wymierzyć mu sprawiedliwość". Dodał, że do pobicia nie doszło tylko dlatego, że szybko zareagowali funkcjonariusze policji obecni w tunelu prowadzącym z boiska do szatni.

Prezes klubu FC Arouca opuścił lizboński stadion Jose Alvalade późnym wieczorem w policyjnej eskorcie. W tym czasie władze Sportingu opublikowały komunikat, z którego wynikało, że Bruno de Carvalho padł ofiarą ataku ze strony prezesa gości.

Bruno de Carvalho po wyjściu z szatni został obrzucony wyzwiskami przez prezesa FC Arouca, który próbował nawet dopuścić się rękoczynów. Później sytuacja wymknęła się spod kontroli. Nikt nie lubi być obrażany, szczególnie we własnym domu. Nasz prezes próbował jedynie zapytać dlaczego jest obrażany” - zrelacjonował zajścia po wygranym przez Sporting 3:0 meczu rzecznik stołecznego klubu Nuno Saraiva.

Bruno de Carvalho, z wykształcenia magister zarządzania, w ciągu ponad trzech lat kierowania Sportingiem uzdrowił finanse portugalskiego klubu. W tym czasie popadł jednak w liczne konflikty zarówno z władzami innych czołowych portugalskich klubów piłkarskich, jak i kierownictwem ligi, federacji piłkarskiej oraz środowiskiem sędziowskim w tym kraju.

W ostatnim czasie 44-letni Carvalho procesował się także z byłymi prezesami i członkami zarządu własnego klubu: Godinho Lopesem, Jose Eduardo Bettencourtem, Luisem Duque oraz Carlosem Freitasem.

W ocenie portugalskich komentatorów wpływ na agresywną postawę prezesa Sportingu w niedzielny wieczór może mieć "rozdrażnienie" w efekcie rozpoczętego w ostatnich dniach procesu rozwodowego ze swoją drugą żoną, a także historyczne zaszłości na linii Sporting-FC Arouca.

W 2013 r. FC Arouca zażądała powtórzenia meczu wygranego przez Sporting. Klub z północnej Portugalii twierdził, że występujący w tym spotkaniu Rui Patricio powinien pauzować za żółte kartki. Dwa lata później władze klubów ponownie starły się ze sobą w sprawie braku zapłaty za jednego z graczy wypożyczonych przez “Lwy” do FC Arouca.

Radio ZET/PAP/AN

Więcej: