Puchar Polski: I-ligowiec zaskoczył beniaminka ekstraklasy

W pierwszym meczu ćwierćfinałowym Pucharu Polski pierwszoligowa Bytovia Bytów pokonała na własnym stadionie beniaminka ekstraklasy, Arkę Gdynia 2:1. Rewanż odbędzie się 30 listopada.

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

Piąta obecnie drużyna 1. ligi Bytovia Bytów, która w ćwierćfinale Pucharu Polski gra po raz pierwszy w historii, zaskoczyła piąty zespół w tabeli ekstraklasy. Przez kilka minut na początku gospodarze nie potrafili jednak nawet opuścić okolic własnego pola karnego. Arka spokojnie rozgrywała piłkę, choć nie miała żadnej dogodnej okazji bramkowej.

Dopiero w 12. minucie Mateusz Szwoch posłał prostopadłe podanie do Dariusza Zjawińskiego, a były król strzelców 1. ligi z kilkunastu metrów trafił w poprzeczkę. Kibice Bytovii zobaczyli swój zespół w pierwszej groźnej akcji kwadrans później. Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego piłka przez chwilę krążyła chaotycznie między zawodnikami obu drużyn blisko bramki, ale w końcu obrońcy zdołali ją wybić.

Jednak dwie minuty po tym gospodarze prowadzili już 1:0. Z lewej strony boiska dośrodkował po ziemi Mateusz Klichowicz, a piłkę do siatki posłał Janusz Surdykowski, który w piątek zdobył także bramkę w meczu ligowym z Chrobrym Głogów.

W 41. minucie bliski podwyższenia prowadzenia na 2:0 był Sebastian Kamiński, który z lewej strony boiska uderzył bezpośrednio z rzutu wolnego, posyłając piłkę nad łotewskim bramkarzem Pavelsem Steinborsem, ale trafił w poprzeczkę. Na przerwę obie drużyny schodziły przy stanie 1:0 dla Bytovii.

Po zmianie stron gra stała się znacznie bardziej dynamiczna. Piłka szybciej przemieszczała się z jednego końca boiska na drugi, a swoje okazje już w pierwszych minutach mieli Klichowicz i Zjawiński. Tego pierwszego zatrzymał jednak w ostatniej chwili obrońca Przemysław Stolc, natomiast ze strzałem napastnika Arki z dystansu poradził sobie bramkarz Gerard Bieszczad. Obie defensywy miały zresztą więcej pracy w tej części meczu.

W 62. minucie w sytuacji sam na sam znalazł się Klichowicz, ale zbyt wolno składał się do strzału i swój zespół uratował tym razem prawy obrońca Tadeusz Socha. Chwilę później goście odpowiedzieli akcją lewą stroną Adriana Błąda, który jednak nieprecyzyjnie dośrodkował i defensywa Bytovii wybiła piłkę.

Arka zaczęła z większą determinacją szukać wyrównania od ok. 70. minuty. Bieszczad poradził sobie jednak ze strzałem z dystansu rezerwowego Dominika Hofbauera, a chwilę później także z główką Rashida Yussuffa. Próbował także Adrian Błąd, ale bramkarz gospodarzy był bezbłędny.

Goście długo utrzymywali się przy piłce na połowie Bytovii, która czekała z kolei na okazję do kontrataku. W 80. minucie Błąd trafił w słupek, a dobitka rezerwowego Pawła Abbotta była niecelna.

Chwilę później szybki atak prawą stroną boiska zupełnie zaskoczył gości. W tej strefie znalazł się aktywny w tym spotkaniu Klichowicz, podał do wprowadzonego na plac gry w drugiej połowie Jakuba Bąka, a były piłkarz m.in. Korony Kielce i Pogoni Szczecin bez problemu trafił do siatki z niewielkiej odległości.

Goście potrafili tylko zmniejszyć rozmiar porażki, gdy w 85. minucie po rzucie rożnym i zamieszaniu w polu karnym piłkę do bramki skierował Abbott. Ten gol może okazać się jednak niezwykle cenny w rewanżu, który odbędzie się 30 listopada w Gdyni.

Bytovia stoi z kolei przed szansą sprawienia kolejnej niespodzianki w tym sezonie. Podopieczni trenera Tomasza Kafarskiego wcześniej wyeliminowali m.in. KGHM Zagłębie Lubin oraz Śląsk Wrocław.

Radio ZET/PAP/KS

Więcej: