Ekstraklasa: Czerwona kartka i samobój, Lechia wygrała z Górnikiem

Lechia Gdańsk wygrała 2:1 z Górnikiem Łęczna w ostatnim meczu 2. kolejki Ekstraklasy. Gospodarze od 7. minuty grali w osłabieniu po czerwonej kartce dla Pawła Sasina.

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

Z kilku powodów spotkanie to było dla Górnika bardzo trudne. Przede wszystkim zmiana miejsca gry w roli gospodarza na Arenę Lublin sprawiła, że członkowie klubu kibica z Łęcznej postanowili bojkotować występy Górnika w ekstraklasie i na stadionie zabrakło zorganizowanego dopingu. Przed kasami ustawiali się ci sami ludzie, blokując i uniemożliwiając wielu osobom kupno biletu i wejście na stadion.

Tuż po rozpoczęciu meczu górnicy natomiast zostali osłabieni, bo już w 7. minucie arbiter wykluczył z gry obrońcę Pawła Sasina po równoczesnym ataku na piłkę jego i Milena Gamakowa. Mimo to pierwszą akcję, z której mogła paść bramka przeprowadzili łęcznianie, kiedy po sprytnym zagraniu Przemysława Pitrego Grzegorz Piesio miał przed sobą tylko bramkarza Lechii, ale silnie strzelił nad bramką.

Grający w przewadze gdańszczanie umiejętnie rozgrywając piłkę zaczęli przeważać, ale dobrze spisujący się Sergiusz Prusak bronił strzały Rafała Wolskiego w 15. oraz Milosa Krasica w 19. i 27. min. W 23. min. świetną interwencją popisał się Radosław Pruchnik blokując strzał Sławomira Peszki.

W 28. min. goście swoją przewagę w polu udokumentowali bramką, kiedy po koronkowej akcji i podaniu Gersona aktywny w tym okresie Krasic nie dał szans bramkarzowi Górnika.

Przed przerwą jeszcze dwie okazje mieli gracze z Gdańska, ale w 37. min. Michał Chrapek nie trafił do bramki z 10 metrów, a w 45. Prusak nie dał się pokonać będącemu w dogodnej sytuacji strzeleckiej Peszce.

Po zmianie stron znacznie większą ochotę do gry przejawiali górnicy.

W 52. min. piłka po technicznym uderzeniu Szymona Drewniaka z rzutu wolnego spod linii końcowej boiska nieznacznie minęła bramkę, ale dwie minuty później najlepszy na boisku Grzegorz Bonin ograł Mario Malocę i z ostrego kąta silnie podkręcił piłkę, której nie zdołał utrzymać w rękach bramkarz Lechii.

Szybko jednak goście odzyskali prowadzenie, bo w 56. min. Jakub Wawrzyniak przebiegł z piłką 30-40 metrów i idealnie podał do zupełnie pozostawionego bez opieki Grzegorza Kuświka, a ten dopełnił formalności ustalając wynik spotkania, choć w 65. min. mógł zdobyć kolejnego gola, ale główkując trafił w słupek.

W końcowej fazie meczu grający z ogromną determinacją górnicy dopingowani przez lubelską publiczność mieli szansę na wyrównanie, ale znów schodzili z boiska jako pokonani. Mimo porażki kibice nagrodzili podopiecznych Andrzeja Rybarskiego gromkimi brawami.

Radio ZET/PAP/AN

Więcej: