Ekstraklasa: Ćwielong zapewnił Ruchowi trzy punkty we Wrocławiu

W spotkaniu wieńczącym 8. kolejkę LOTTO Ekstraklasy Śląsk Wrocław przegrał na własnym stadionie z Ruchem Chorzów 1:2. Gospodarzy pogrążył były gracz tego klubu, autor obu goli dla "Niebieskich", Piotr Ćwielong.

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

Ruch wygrał, bo był skuteczniejszy. Wrocławianie byli częściej przy piłce, prowadzili grę, ale do siatki potrafili trafić dopiero z rzutu karnego.

Od pierwszej minuty to Śląsk był stroną prowadzącą grę, a Ruch przyczajony na własnej połowie szukał szans głównie w kontratakach. Wrocławianom trudno było się przebić przez szczelną obronę gości, a ci też nie bardzo radzili sobie z wyprowadzaniem szybkich ataków, stąd też długo pod bramkami nic się nie działo.

Temperaturę podniósł dopiero Rafał Grodzicki, który tak podawał do Marcina Kowalczyka, że piłka trafiła pod nogi Ryoty Morioki. Japończyk był sam przed Kamilem Lechem, ale bramkarz Ruchu zdołał obronić płaski strzał. Chwilę później groźnie zza pola karnego uderzył Kamil Biliński i piłka minimalnie minęła górny róg bramki gości.

Przewaga Śląska wzrosła, gra przesunęła się bliżej bramki gości i właśnie wtedy przyjezdni wyprowadzili skuteczny atak. Patryk Lipski zagrał do wbiegającego w pole karne Piotra Ćwielonga, a były gracz Śląska technicznym strzałem przelobował Mariusza Pawełka i Ruch wyszedł na prowadzenie. Była to pierwsza bramka zdobyta w tym sezonie na stadionie we Wrocławiu.

Gospodarze starali się szybko odrobić straty, ale grali niedokładnie i nie mogli przedostać się w pole karne Ruchu. Po stracie gola do przerwy udało się to tylko raz, ale płaskie dośrodkowanie Alvarinho w ostatniej chwili przeciął Grodzicki.

Druga połowa mogła dobrze się zacząć dla Śląska, ale Morioka uderzając z linii pola karnego posłał piłkę nad poprzeczką. Jak się powinno uderzać pokazał kilka chwil później ponownie Ćwielong. Po rzucie rożnym Pawełek wypiąstkował piłkę wprost pod nogi skrzydłowego gości. Ten uderzył lekko, ale bardzo precyzyjnie przy słupku i było już 0:2.

W kolejnych minutach obraz gry wyglądała podobnie jak w pierwszej połowie. Śląsk był częściej przy piłce, ale grał wolno, schematycznie i przede wszystkim zbyt niedokładnie, aby zaskoczyć dobrze ustawiającą się defensywę Ruchu. To kontrataki gości były groźniejsze i po jednym z nich Ćwielong mógł po raz trzeci trafić do siatki, ale z kilku metrów fatalnie przestrzelił.

Ożywienie w poczynania Śląska wnieśli wprowadzeni trzej debiutanci: Niemiec Mario Engels oraz dwóch Hiszpanów Joan Angel Roman i Sito Riera. Ten drugi w 74. minucie popisał się świetnym zagraniem do tego trzeciego, który znalazł się sam przed Lechem. Bramkarz Ruchu interweniując sfaulował Hiszpana i sędzia podyktował rzut karny, którego na gola zamienił Morioka.

Tak naprawdę dopiero od tego momentu zaczęły się emocje w Wrocławiu i senne spotkanie się ożywiło. Śląsk wyraźnie przyspieszył, jednak chorzowianie nie dali się już więcej zaskoczyć i udało im się utrzymać prowadzenie do końca.

Śląsk Wrocław - Ruch Chorzów 1:2

Bramki: Riota Morioka (75. - karny) - Piotr Ćwielong (37., 52.)

Radio ZET/PAP/KS

Więcej: