Ekstraklasa: Cztery gole i podział punktów w Lubinie

Zagłębie zremisowało z Wisłą 2:2 i ma na koncie już sześć spotkań z rzędu bez wygranej na własnym stadionie. Krakowianie też mają sześć, ale meczów bez porażki. Punkt pozwolił lubinianom na awans na trzecie miejsce w tabeli, a Wisła wydostała się ze strefy spadkowej i jest 13.

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

Początek spotkania był wyrównany, ale z czasem zaczęła zarysowywać się przewaga gospodarzy, którzy dłużej utrzymywali się przy piłce i częściej gościli pod bramką rywali. Wtedy jednak właśnie Wisła przeprowadziła pierwszą groźną akcję i, jak się okazało, od razu skuteczną.

Po długim zagraniu piłki przez Łukasza Załuskę Zdenek Ondrasek zgrał piłkę głową do Pawła Brożka. Napastnik gości wbiegł w pole karne i kiedy wydawało się, że będzie uderzał, zwolnił i podał do nadbiegającego Petara Brleka. Chorwat huknął z ponad 20 metrów i Martin Polacek mógł tylko wzrokiem odprowadzić piłkę do siatki.

Po stracie gola Zagłębie uzyskało zdecydowaną przewagę, ale ograniczało się to praktycznie tylko do dłuższego posiadania piłki. Lubinianie zupełnie nie mieli pomysłu na rozbicie szczelnej defensywy i ich ataki opierały się głównie na dośrodkowaniu w pole karne w nadziei, że Martin Nespor lub Arkadiusz Woźniak zdołają przepchnąć się przez obronę Wisły.

Krakowianie bez problemu radzili sobie z akcjami Zagłębia, ale nie ograniczali się tylko do samej obrony, bo sami też szukali szans na kolejnego gola. Zawodnicy obu zespołów często oddawali strzały, ale nie potrafili trafić w bramkę.

Kiedy wydawało się, że do przerwy nic się już nie zmieni, Woźniak w doliczonym już czasie wywalczył rzut wolny na wysokości pola karnego. Piłkę dośrodkował Krzysztof Janus, a Woźniak dostawił głowę i zrobiło się 1:1. Był to pierwszy celny strzał Zagłębia w tym meczu. Wisła nawet nie wznowiła gry od środka boiska, bo arbiter odgwizdał koniec pierwszej połowy.

W przerwie trener Piotr Stokowiec dokonał dwóch zmian i na boisko posłał dwóch środkowych pomocników – Jarosława Kubickiego i Filipa Starzyńskiego. Lubinianie od pierwszych sekund po wznowieniu gry uzyskali kolosalną przewagę i już po czterech minutach udokumentowali to golem. Woźniak uderzył płasko zza pola karnego, piłka odbiła się od słupka i wpadła do siatki. Załuska był bez szans.

Zagłębie nie zamierzało bronić jednobramkowego prowadzenia, a ponieważ Wisła też odważniej ruszyła do przodu, kibice oglądali ciekawe, toczone w szybkim tempie widowisko. Pierwsi bliżsi zdobycia kolejnego gola byli gospodarze, ale Woźniak przegrał pojedynek sam na sam z Załuską. Kilka chwil później Łukasz Janoszka trafił do siatki, lecz arbiter odgwizdał pozycję spaloną pomocnika gospodarzy.

Wisła mogła wyrównać po strzale Macieja Sadloka, lecz Polacek popisał się fantastyczną paradą. Kilka chwil później słowacki bramkarz popełni jednak błąd, który zaważył o końcowym wyniku. Po mocnym wstrzeleniu piłki w pole karne przez Bobana Jovica, Polacek miał już piłkę w rękach, ale ta mu się z nich wyślizgnęła i dopadł do niej Jakub Bartosz, który z metra trafił do siatki.

Lubinianie rzucili się do ataków i przejęli ponownie inicjatywę. Krakowianie dobrze się jednak bronili i nie dali już sobie wydrzeć punktu.

Radio ZET/PAP/AN

Więcej: