Krzysztof Głowacki przed walką z Usykiem: Jestem w świetnej formie

Krzysztof Głowacki, który w sobotę w Gdańsku walczyć będzie z Ukraińcem Ołeksandrem Usykiem o pas mistrza świata WBO w bokserskiej wadze junior ciężkiej twierdzi, że jego przygotowania przebiegły zgonie z planem. - „Jestem w świetnej formie” - uważa obrońca tytułu.

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

14 sierpnia 2015 roku Głowacki znokautował w Newark (stan New Jersey) w 11. rundzie broniącego tytułu niemieckiego zawodnika pochodzenia boszniackiego Marco Hucka i został mistrzem federacji WBO w kategorii junior ciężkiej. 16 kwietnia po raz pierwszy przyszło mu bronić pasa - pretendent Amerykanin Steve Cunningham wyraźnie przegrał w Nowym Jorku na punkty.

- Przed walką z Usykiem trenowałem również w Zakopanem i to był jeden z moich najlepszych obozów. Przygotowania przebiegały bez zakłóceń, bo zrealizowaliśmy wszystkie założenia. Sparowałem też z pięcioma bokserami. Co prawda żaden sparingpartner nie będzie walczył idealnie jak twój rywal, ale chodzi o to, aby prezentowali podobny styl. Oceniam, że jestem w świetnej formie - zaznaczył na konferencji prasowej w Gdańsku Głowacki.

Pochodzący z Wałcza 30-letni pięściarz jest zadowolony, że jego walka rozegrana zostanie w Polsce. „- Jestem przez to w większym centrum zainteresowania, ale w ogóle mi to nie przeszkadza. Nawet bardziej mnie nakręca i zdecydowanie lepiej mi się boksuje, kiedy na trybunach są moi przyjaciele i znajomi oraz generalnie rodacy” - stwierdził.

Obrońca tytułu ma w dorobku same zwycięstwa - 26 (16 KO). Jego rywal jest pół roku młodszy i także wygrał wszystkie, w dodatku przed czasem, walki. Usyk, były amatorski mistrz Europy i świata oraz złoty medalista olimpijski z 2012 z Londynu, karierę profesjonalną rozpoczął zaledwie trzy lata temu.

- Przed tą walką wykonałem naprawdę wielką pracę, ale czy będę tak dobrze przygotowany jak wtedy, kiedy zostałem mistrzem świata i olimpijskim, okaże się w sobotę wieczorem” - przyznał pretendent.

Usyk utrzymuje, że przed swoimi walkami nie ucieka się do jakiś rytuałów, nie jest też wybredny ani przesądny.

- Nie zmieniam swojego postępowania. Zawsze staram się zachowywać tak, jak nakazuje mi moja prawosławna wiara i Bóg. Te wskazówki i zasady są dla mnie najważniejsze. Przed pojedynkiem nie rezygnuję również z niektórych potraw, ani nie zjadam czegoś w większej ilości. Jem wszystko, co jest smaczne i pożywne” - powiedział.

W Ergo Arenie wystąpi także Ewa Piątkowska (9-1-0, 4 KO), która będzie walczyła o wakujący tytuł mistrzyni świata federacji WBC w kategorii junior średniej z reprezentującą Stany Zjednoczone Aleksandrą Magdziak-Lopes (16-2-3, 1 KO).

- Nie ma dla mnie znaczenia, kto jest moją przeciwniczką. Najważniejsze, aby była dobrą zawodniczką. Walczymy o pas najbardziej prestiżowej federacji w boksie zawodowym i mam nadzieję, że stoczymy pojedynek, który na długo zapadnie kibicom w pamięci. Moja rywalka ma bardzo dobre warunki fizyczne. Jest co prawda ode mnie niższa, ale to jest jej naturalna kategoria, a ja muszę do niej "dobijać". Z walk, które oglądałam widać, że jest jest nieźle zaawansowana technicznie i nie ma żadnych problemów z kondycją. Nie ukrywam, że w sobotę zamierzam wywalczyć o pas, a następnie jak najdłużej go bronić” - skomentowała Piątkowska.

35-letnia Magdziak-Lopes urodziła się w Gliwicach, ale w wieku 16 lat wyjechała do Stanów Zjednoczonych, gdzie pracuje jako adwokat.

- Walka w Polsce była jednym z moich bokserskich życzeń. To również moje drugie podejście do mistrzowskiego pasa. W 2014 roku byłam przekonana, że wygrałam na punkty, ale sędziowie niejednogłośnie przyznali zwycięstwo konkurentce. Teraz rywalizujemy jednak o tytuł prestiżowej federacji, której arbitrzy są obiektywni - przyznała.

- Poza tym nauczyłam się tak walczyć, aby nie zostawić im wątpliwości, kto był lepszy. Ewa jest trochę wyższa ode mnie, "chodziła" w niższych kategoriach. Widać też, że lubi iść do przodu, ale jestem przygotowana na tę walkę, sparowałam z podobnymi rywalkami jak ona. Mam nadzieję, że z pomocą mamy i siostry, które zasiądą w sobotę na trybunach, zostanę mistrzynią świata” - powiedziała Magdziak-Lopes .

Do ringu wróci 37-letni Albert Sosnowski (49-7-2, 30 KO), który ostatnią walkę stoczył w marcu, pokonując w Żyrardowie Węgra Andrasa Csomora. Wówczas zapowiedział zakończenie kariery, ale zmienił zdanie. Jego rywalem w kategorii ciężkiej będzie mistrz Polski Andrzej Wawrzyk (32-1, 18 KO).

- „Nie jestem pierwszym i ostatnim zawodnikiem, który zakończył karierę i wrócił do boksu. Mam nadzieję, że moja postawa w sobotę będzie miłym zaskoczeniem. Co prawda przygotowywałem się do tego pojedynku tylko przez cztery tygodnie, ale trenując pod okiem Jarka Soroko dużo dowiedziałem się o swoim organizmie. Mam do Andrzeja szacunek, bo wiem, że znajduje się w super formie, ale... ja wyjdę na ring po zwycięstwo. Sobotni wieczór pokaże też, czy będę dalej walczył” - zaznaczył.

Faworytem jest jednak wyższy o siedem cm i młodszy o ponad osiem lat Wawrzyk. - „Spodziewam się trudnej walki, ale jestem przygotowany na 10 ciężkich rund. Myślę, że podczas naszego pojedynku kibice nie będą się nudzić. Nie będzie spokojnie, bo od początku obaj narzucimy wysokie tempo” - ocenił.

W Ergo Arenie odbędą się jeszcze trzy walki. W junior średniej Patryk Szymański (16-0, 9 KO) zmierzy się z Argentyńczykiem Jose Antonio Villalobosem (9-1-2, 5 KO), w półciężkiej Paweł Stępień (4-0, 4 KO) z Norbertem Dąbrowskim (18-4-1, 7 KO), a rywalem Michała Cieślaka (13-0-0, 9 KO) w junior półciężkiej będzie Kameruńczyk Blais Mendouo (3-0-0).

Radio ZET/PAP/KS

Więcej: