Żona Adama Małysza, która ujawniła dane stalkerki, teraz się tłumaczy

Jeśli osoba, która jest prześladowana, musi się tłumaczyć z prób, choćby desperackich, obrony, to państwo chyba nie funkcjonuje najlepiej. Po raz kolejny przekonała się o tym Izabela Małysz, która wyjaśniła zamieszanie związane z opublikowaniem danych stalkerki.

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

Przed tygodniem żona byłego skoczka Adama Małysza zamieściła w sieci dramatyczny wpis, w którym poinformowała, iż jej rodzina, a w szczególności córka, są nękane przez 19-letnią mieszkankę Warszawy. We wpisie dokładnie opisała działania nastolatki i ujawniła jej dane personalne mając nadzieje, że jej otoczenie wpłynie na nią, by przerwała swoje praktyki.

ZOBACZ TAKŻE: Córka Adama Małysza ofiara slatkingu

Izabela Małysz nagłośniła sprawę - jej post szybko dotarł do wielu mediów, po czym zniknął z profilu kobiety. Teraz tłumaczy to zamieszanie.

- W związku z ogromnym zainteresowaniem, jakie wywołał mój wpis dotyczący długotrwałego i niekończącego się nękania naszej rodziny, i komentarzami pojawiającymi się pod opublikowanymi przeze mnie informacjami, chcę wyjaśnić, dlaczego zdecydowałam się na taki krok - rozpoczyna swój nowy wpis.

- Absolutnie nie zależało mi na tym, by atakować i obrażać tę dziewczynę. Chodziło mi wyłącznie o zwrócenie uwagi na problem oraz o wysłanie sygnału, iż sytuacja jest dla nas wyjątkowo trudna i nie wiemy jak sobie mamy z nią poradzić. Miałam nadzieję, że przedstawienie osoby od dawna niszczącej życie moich bliskich i moje również, wywoła reakcję jej rodziny, szkoły lub jakiejkolwiek innej instytucji, która mogłaby zaoferować pomoc. Bo moim zdaniem jest to osoba potrzebująca fachowego wsparcia, a jej działanie być może jest próbą zwrócenia na siebie uwagi. Uznałam, że skoro zdaniem sądu wystarczająca reakcją jest środek wychowawczy w postaci upomnienia, to może w jej otoczeniu znajdzie się ktoś bardziej wrażliwy, a jednocześnie stanowczy i zrobi w tej sprawie coś konkretnego. Zanim dojdzie do jakiejś tragedii. Tym bardziej, że groźby i obelgi dotyczą nie mnie czy mojego męża, a więc dorosłych ludzi, ale kierowane są pod adresem mojej córki. A na to chyba żadna matka nie może patrzeć bezczynnie - wyjaśniła Izabela Małysz.

Niektóre media, a także internauci przekonują, że ta sama 19-latka prześladowała także Annę Lewandowską. Żona kapitana reprezentacji Polski, Roberta Lewandowskiego, wytoczyła jej nawet proces we wrześniu 2016 roku. To jednak nie są potwierdzone informacje.

Radio ZET/KS

Więcej: