Johaug: "Udowodnię, że jestem niewinna". O błąd oskarża lekarza [WIDEO]

- Wpaść na dopingu bez własnej winy to najgorszy koszmar sportowca. Ale nie poddam się, udowodnię, że jestem niewinna - mówiła Therese Johaug podczas konferencji prasowej. Norweżka została przyłapana na stosowaniu dopingu.

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

Roztrzęsiona, zapłakana, załamana - tak wyglądała norweska gwiazda biegów narciarskich, gdy tłumaczyła się z wpadki dopingowej. Przypominała trochę Marię Szarapową, która w marcu równie drżącym głosem ogłaszała, że w jej organizmie wykryto niedozwolone substancje.

- Dostałam wynik testu w ubiegłym tygodniu, od norweskiej agencji antydopingowej. To był najtrudniejszy tydzień w moim życiu. Jestem w szoku - oświadczyła trzykrotna złota medalistka ostatnich mistrzostw świata. O niedopatrzenie oskarżyła lekarza kadry, Fredrika Bendiksena.

- Otrzymałam krem od Fredrika Bendiksena, żeby leczyć oparzenia słoneczne na wardze. Wielu dziennikarzy było wówczas w Livigno i widziało jak byłam poparzona. Fredrik poszedł do apteki i przyniósł mi ten krem. Zapytałam, czy to było na liście dopingowej i nie dostałam żadnej odpowiedzi. Zaufałam w stu procentach lekarzowi. Nie jestem winna w tej sprawie, choć wiem, że to ja odpowiadam za to, co jest w moim organizmie - zapewniła Johaug co chwilę ocierając łzy.

28-latka nie dotrwała do końca konferencji. Po swojej części zapłakana opuściła salę, a przed dziennikarzami tłumaczył się Bendiksen, który wziął całą winę na siebie. - Znaleźliśmy się w okropnej sytuacji. Ja, bo nie wychwyciłem tego co powinienem, i Therese, bo została w to zamieszana, a wiem jakie jest jej nastawienie do dopingu. W mojej opinii ona jest całkowicie niewinna. Ale wie też, jakie są przepisy - mówił lekarz.

W organizmie Johaug wykryto steryd anaboliczny o nazwie clostebol, który znajdował się w kremie na oparzenia słoneczne. Grozi jej od roku do dwóch lat dyskwalifikacji.

Radio ZET/PAP/Onet/KS

Więcej: