Ekstraklasa: Jagiellonia wygrała z Koroną i znów jest liderem

Jagiellonia Białystok wygrała z Koroną Kielce 2:1 w meczu 10. kolejki Ekstraklasy. Podopieczni Michała Probierza wrócili na fotel lidera tabeli.

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

Pierwsze minuty upłynęły pod znakiem przewagi gości. W siódmej mogło być gorąco pod bramką Macieja Gostomskiego. Po dośrodkowaniu Karola Mackiewicza sytuację wyjaśnił jednak Nabil Aankour. Dwie minuty później groźną kontrę przeprowadzili gospodarze. Mateusz Moźdżeń zagrał w pole karne do Jacka Kiełba, ale ten nie trafił w piłkę.

Kielczanie zaczęli atakować coraz śmielej i bardzo szybko udokumentowali to golem. W 16. minucie po dośrodkowaniu w pole karne gości, piłkę głową uderzył Miguel Palanca. Marian Kelemen zdołał sparować jego strzał, ale wobec dobitki zawodnika Korony był już bezradny. Prowadzenie wyraźnie uskrzydliło zespół trenera Wilmana. W 27. minucie mogło być 2:0. Po mocnym uderzeniu Mateusza Możdżenia piłka trafiła jednak w poprzeczkę. Gdyby leciała kilkanaście centymetrów niżej Kelemen nie miałby nic do powiedzenia.

Utrata gola wyraźnie zdeprymowała Jagiellonię. Goście stracili kontrolę nad tym spotkaniem. To Korona stwarzała groźniejsze sytuacje. Kielecki zespół nie zadowolił się prowadzeniem i chciał jak najszybciej rozstrzygnąć losy tej rywalizacji. Wystarczył jednak moment nieuwagi obrony i goście mogli doprowadzić do wyrównania. W 42. minucie po dośrodkowaniu Konstantina Vassiljewa, strzał Ivana Runge trafił w poprzeczkę. Do przerwy Korona prowadziła z Jagiellonią 1:0.

Tuż po wznowieniu gry dobrą okazję mieli gospodarze, ale strzał Pyłypczuka trafił w obrońcę gości. Kilka minut później groźnie było pod bramką Korony. Maciej Gostomski zdołał jednak obronić uderzenia Piotra Tomasika i Karola Mackiewicza. W 60.  minucie w polu karnym Korony doszło do sporego zamieszania. Strzał Jacka Góralskiego zablokowali jednak obrońcy gospodarzy. 180 sekund później pomocnik Jagiellonii był jeszcze bliższy zdobycia bramki. Jego uderzenie z kilkunastu metrów obronił w znakomitym stylu Gostomski.

Jagiellonia osiągnęła sporą przewagę i kieleccy kibice z niepokojem obserwowali to co dzieje się na boisku. Ich obawy szybko znalazły potwierdzenie. W 68. minucie Przemysław Frankowski z kilku metrów nie dał szans bramkarzowi Korony. Już dwie minuty później w sektorach Korony zrobiło się jeszcze ciszej. Goście perfekcyjne wykonali rzut rożny, a drugą bramkę dla „Jagi” zdobył Ivan Runje.

Nie mający nic do stracenia kielczanie odważnie ruszyli do przodu. Nerwy były jednak złym doradcą. W działaniach ofensywnych Koronie brakowało dokładności i przede wszystkim spokoju. Gospodarze grali bardzo ambitnie, ale nie potrafili znaleźć sposobu na obronę rywali. Do końca spotkania nic się już nie mieniło. Korona Kielce przegrała z Jagiellonią Białystok 1:2.

Radio ZET/PAP/AN

Więcej: