Lech odbił się od dna. Cracovia pierwszą ofiarą "Kolejorza"

Lech wygrał pierwsze spotkanie w tym sezonie i być może uratował posadę swojego szkoleniowca Jana Urbana. Cracovia, która z kolei w pierwszych czterech meczach zdobyła siedem punktów, w Poznaniu rozczarowała i przegrała 2:1.

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

Z okazji zbliżającego się święta Wojska Polskiego, mecz rozpoczął się bardzo patriotycznie – od hymnu narodowego, a spotkanie symbolicznie zainaugurował 96-letni generał Jan Podhorski, pseudonim „Zygzak”. Na trybunach nie zabrakło też wojskowych.

W pierwszej połowie niewiele się działo. Lech starał się atakować, na tyle, na ile w obecnej dyspozycji potrafił. Cracovia za to sprawiała wrażenie, jakby czuła się lepiej w grze bez piłki. Oddała inicjatywę poznaniakom, a w trakcie 45 minut może trzykrotnie zagościła pod bramką Matusa Putnocky'’ego. Słowak zadebiutował w barwach Lecha w meczu ekstraklasy (wcześniej wystąpił w Pucharze Polski z Podbeskidziem Bielsko-Biała).

Z przewagi gospodarzy niewiele wynikało. Lechici próbowali z dystansu zaskoczyć Grzegorza Sandomierskiego, ale z reguły mieli kłopoty z celnością. Najbliższy był Tamas Kadar, który z ponad 30 metrów posłał piłkę minimalnie nad spojeniem słupka z poprzeczką. Seryjnie wykonywane rzuty rożne też nie stwarzały większego zagrożenia, bowiem defensorzy drużyny Jacka Zielińskiego wygrywali pojedynki główkowe z rywalami.

Po zmianie stron mecz się trochę ożywił, a to za sprawą "Pasów", którzy w końcu bardziej zdecydowanie zaatakowali bramkę Putnocky'’ego. W "Kolejorzu" z kolei rozkręcał się Nicki Bille Nielsen, z którym coraz więcej kłopotów mieli krakowscy obrońcy. W 64 min. poznaniacy wreszcie spożytkowali kolejny rzut rożny.

Po dośrodkowaniu Radosława Majewskiego, piłkę przedłużył Tomasz Kędziora, a formalności dopełnił Jan Bednarek. Cracovia ruszyła do odrabiania strat, zaatakowała większą liczbą piłkarzy, a to otworzyło poznaniakom szansę na grę z kontry. W ten sposób Marcin Robak podwyższył wynik, choć wcześniej gospodarze zmarnowali kilka dogodnych okazji.

Trafienie Robaka nie "zamknęło" meczu, bowiem trzy minuty później Miroslav Covilo efektownym półwolejem zdobył kontaktowego gola i lechici musieli drżeć o końcowy rezultat. Krakowskim piłkarzom zabrakło jednak w końcówce determinacji i trzy punkty zostały w Poznaniu.

Lech Poznań - Cracovia 2:1

Bramki: Jan Bednarek (64.), Marcin Robak (78.) - Miroslav Covilo (81.)

Radio ZET/PAP/KS

Więcej: