Ekstraklasa: Napastnicy zapewnili trzy punkty Lechowi Poznań

Lech Poznań w pełni zasłużenie pokonał w 14. kolejce beniaminka ekstraklasy Wisłę Płock 2:0. Goście doznali czwartej porażki z rzędu.

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

Pojedynek nie wywołał zbyt wielkiego zainteresowania w stolicy Wielkopolski, dawno już na INEA Stadionie frekwencja nie przekroczyła 10 tysięcy.

Gospodarze wygrali zasłużenie, ale też specjalnie nie zachwycili. Przez większość spotkania prowadzili grę, posiadali inicjatywę, z drugiej strony bramkowych sytuacji nie stworzyli zbyt wiele.

Płocczanie na początku chcieli pokazać, że mają swoje atuty także w ofensywie, ale szybko zostali skarceni. Już w dziewiątej minucie po nietuzinkowym zagraniu Radosława Majewskiego w sytuacji sam na sam z Sewerynem Kiełpinem znalazł się Dawid Kownacki. Napastnik Lecha uderzył w krótki róg i zanotował pierwszego od blisko ośmiu miesięcy gola w ekstraklasie.

Goście nie potrafili odpowiedzieć na ten cios. To lechici mieli większa ochotę na kolejne bramki. Groźnie z dystansu strzelali m.in. Węgier Tamas Kadar oraz Szwajcar Darko Jevtić.

Po zmianie stron zawodnicy chorwackiego trenera Nenada Bjelicy mieli jeszcze większą przewagę, lecz przez długie momenty nie potrafili znaleźć sposobu na pokonanie bramkarza Wisły.

Jego koledzy z kolei w ofensywie prezentowali się bardzo słabo. Nadzieją na ożywienie poczyniań "Nafciarzy" miało być pojawienie się na boisku Sergieja Kriwca, byłego zawodnika Lecha, który w Poznaniu zagrał po raz pierwszy po czteroipółletniej przerwie. Białorusin krótko po wejściu na murawę głową próbował pokonać Matusa Putnocky'ego, ale Słowak był na posterunku.

Niemal do ostatnich minut wynik spotkania był sprawą otwartą. Dopiero gdy w 88. minucie Marcin Robak wykorzystał rzut karny po faulu na Łukaszu Trałce, emocje się skończyły.

Meczu w Poznaniu nie będzie mile wspominał Emil Drozdowicz, który na boisku pojawił się na ostatnich osiem minut. Pomocnik Wisły w tym krótkim czasie zdążył zarobić dwie żółte kartki i przedwcześnie powędrował do szatni.

Radio ZET/PAP/KS

Więcej: