Ekstraklasa: Szczęśliwe zwycięstwo Lechii z Lechem

W pierwszym niedzielnym meczu dziewiątej kolejki piłkarskiej ekstraklasy Lechia, po emocjonującym widowisku, pokonała na własnym stadionie Lecha 2:1 (1:1). Zwycięską bramkę gdańszczanie zdobyli w 87. minucie po samobójczym trafieniu Macieja Wilusza. Wygraną gospodarze zawdzięczają także świetnie dysponowanemu bramkarzowi Vanji Milinkoviciowi-Saviciowi, który kilka razy uratował swój zespół od straty gola.

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

Wilusz miał nie zagrać w podstawowym składzie, ale na rozgrzewce kontuzji nabawił się Paulus Arajuuri i to właśnie on zastąpił Fina na środku obrony.

W tym meczu ustanowiony został rekord frekwencji tego sezonu ekstraklasy. Do tej pory największym zainteresowaniem cieszyło się spotkanie poprzedniej kolejki Jagiellonii z Wisłą Kraków, które obejrzało w Białymstoku 18 646 osób, tymczasem na trybunach Stadionu Energa Gdańsk zasiadło 26 054 widzów.

Do 35. minuty obie drużyny nie stworzyły sobie dogodnej sytuacji, ale pierwsza groźniejsza akcja poznaniaków zakończyła się objęciem przez nich prowadzenia. Po centrze z prawej strony Macieja Makuszewskiego, który jest z Lechii wypożyczony do Lecha, ładną główką, pomimo asysty Grzegorza Wojtkowiaka, popisał się Marcin Robak. Było to już jego piąte trafienie w tym sezonie.

Na wyrównanie kibice gospodarzy czekali tylko 180 sekund. W 38. minucie po dośrodkowaniu Rafała Wolskiego z rzutu rożnego Marco Paixao na raty pokonał Jasmina Buricia. Po główce Portugalczyka bośniacki bramkarz zdołał jeszcze odbić piłkę, ale przy dobitce nogą był już bezradny.

Druga połowa rozpoczęła się od minimalnie niecelnego uderzenia z dystansu Marco Paixao, jednak sześć minut później niewiele brakowało, aby akcja duetu Makuszewski -– Robak zakończyła się drugą bramką. Po dośrodkowaniu tego pierwszego napastnik Lecha skoczył wyżej od Jakuba Wawrzyniaka, ale jego główkę obronił Milinković-Savić. W następnej akcji Makuszewski w efektowny sposób ograł przy linii końcowej Wawrzyniaka, jednak skończyło się na zamieszaniu.

Przewagę nadal posiadali poznaniacy i tylko znakomitej postawie swojego golkipera gospodarze mogą zawdzięczać, że w 69. oraz 71. minucie nie stracili kolejnych goli. Najpierw Serb odbił nogą uderzenia Robaka (dobitka zatrzymała się na poprzeczce), a za chwilę w kapitalny sposób wybił na róg piłkę po strzale Szymona Pawłowskiego.

W 87. minucie biało-zieloni zdobyli zwycięskiego gola. W tej akcji uczestniczył rekonwalescent Sławomir Peszko, strzelał Michał Chrapek, ale w finalnie piłkę do własnej siatki skierował Wilusz. W 90. minucie wynik mógł jeszcze podwyższyć Marco Paixao.

Dzięki temu zwycięstwu Lechia przełamała kiepską passę w meczach z "Kolejorzem" -– w sześciu ostatnich spotkaniach gospodarze zanotowali pięć porażek i remis.

Lechia Gdańsk - Lech Poznań 2:1

Bramki: 0:1 Marcin Robak (35.), 1:1 Marco Paixao (38.), 2:1 Maciej Wilusz (87. - samobój)

Radio ZET/PAP

Więcej: