Ekstraklasa: Lechia pokonała Ruch i została nowym liderem

W sobotnim meczu piłkarskiej ekstraklasy Lechia wygrała na własnym stadionie z Ruchem 2:1. Podopieczni Piotra Nowaka objęli prowadzenie w tabeli, ale dotychczasowy lider, Jagiellonia, swój mecz rozegra dopiero w niedzielę.

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

Gospodarze mogli objąć prowadzenie już w 3. minucie, ale Marco Paixao źle przyjął piłkę i bramkarz Ruchu uprzedził napastnika rywali. 120 sekund później było jednak 1:0 dla biało-zielonych. Sławomir Peszko dostał podanie na środku boiska, przedryblował dwóch zawodników gości i uderzeniem po ziemi z 24 metrów pokonał Kamila Lecha. Strzał aktywnego na początku spotkania bocznego pomocnika Lechii był co prawda dość precyzyjny, ale niezbyt silny i 22-letni golkiper powinien sobie z nim poradzić.

W 8. minucie piłka po centrze Milosa Krasicia spadła na poprzeczkę, a pięć minut później gdańszczanie podwyższyli prowadzenie. Po centrze z lewej strony Jakuba Wawrzyniaka Flavio Paixao wygrał powietrzny pojedynek z Pawłem Oleksym i efektowną główną zdobył drugiego gola.

Zapowiadało się na pogrom chorzowian, tym bardziej, że drużyna Piotra Nowaka miała jeszcze kilka sytuacji do zmiany wyniku. W 22. minucie Lech obronił uderzenie Marco Paixao, a w 27. minucie piłka po przewrotce jego brata bliźniaka Flavio nieznacznie minęła słupek.

Kiedy wydawało się, że kolejne trafienia dla gospodarzy są kwestią czasu, przyjezdni zdobyli kontaktową bramkę. W 34. minucie Simeon Sławczew sfaulował w polu karnym Martina Konczkowskiego, a „jedenastkę” wykorzystał Rafał Grodzicki. W ten sposób środkowy obrońca Ruchu uświetnił swój 250. występ w ekstraklasie.

Po wznowieniu gry pierwsi dogodną sytuację okazję stworzyli sobie chorzowianie. W 53. minucie Joao Nunes sfaulował Jarosława Niezgodę (goście domagali się czerwonej kartki dla defensora Lechii), a z rzutu wolnego Patryk Lipski trafił w słupek. "Niebiescy" starali się atakować, ale później nie zdołali już zagrozić rywalom.

W drugiej połowie, która stała na słabym poziomie, zbyt aktywni nie byli także biało-zieloni. W 62. minucie znakomitą okazję zmarnował Rafał Wolski, który po podaniu Krasicia uderzył z siedmiu metrów nad poprzeczką. Z kolei w 76. minucie mogło być 3:1 dla gdańszczan, ale ponownie nie popisał się Marco Paixao.

Radio ZET/PAP/KS

Więcej: