Legia uniknie kary? "W raportach nie ma ani słowa o zamieszkach"

- W raportach nie wspomniano o zamieszkach pod stadionem - poinformowało biuro prasowe UEFA. Do klubu nie wpłynęło jeszcze żadne oficjalne pismo w tej sprawie.

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

- Proszę też wziąć pod uwagę, że wszelkie incydenty, które miały miejsce poza stadionem, nie są objęte naszą jurysdykcją - czytamy dalej w wiadomości europejskiej federacji. To dobre wieści dla mistrzów Polski, którzy jeszcze wczoraj za pośrednictwem dyrektora ds. komunikacji Seweryna Dmowskiego przekazali, iż w grę wchodzi nawet wykluczenie drużyny z rozgrywek.

- Regulamin Dyscyplinarny UEFA nie pozostawia żadnych wątpliwości. Na podstawie Art. 16 pkt. 1 klub może być pociągnięty do odpowiedzialności za wydarzenia, które mają miejsce na stadionie oraz w pobliżu stadionu - poinformował Dmowski. Legioniści działają w warunkach recydywy, wielokrotnie byli karani za zachowanie kiboli, w tym raz w trwających rozgrywkach i każdy kolejny incydent może skutkować znacznie bardziej dotkliwymi sankcjami. Z informacji biura prasowego UEFA wynika, że tym razem może obejść się jednak bez konsekwencji.

Raporty do UEFA piszą delegat federacji oraz szef bezpieczeństwa na stadionie, a także w szczególnych przypadkach policja. Na Santiago Bernabeu nie doszło do żadnych zamieszek, a jedynym problemem pozostaje interpretacja sformułowanie "w pobliżu". Kibole Legii starli się z funkcjonariuszami na ulicy prowadzącej na stadion, a nie na jego terenie, co może mieć kluczowe znaczenie.

W wyniku bijatyki aresztowano trzynaście osób, a osiem trafiło do szpitala. W gronie poszkodowanych jest trzech policjantów. W czwartek madrycki sąd orzekł, że dziewięciu "kibiców" zostanie wypuszczonych na wolność, ale wszystkim zaprano paszporty i nałożono na nich zakaz opuszczania Hiszpanii.

Radio ZET/WP Sportowe Fakty/KS

Więcej: