Stępiński: Miałem łzy w oczach, kiedy zobaczyłem zdjęcie Arka

Mariusz Stępiński nie ukrywa, że bardzo przeżył kontuzję kolegi z reprezentacji Polski Arkadiusza Milika. - „Miałem łzy w oczach, kiedy zobaczyłem jego zdjęcia po operacji. Życzę Arkowi szybkiego powrotu do zdrowia” - powiedział piłkarz FC Nantes.

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

Stępiński jest liderem przygotowującej się do przyszłorocznych mistrzostw Europy reprezentacji do lat 21. W tym roku Polacy rozegrali pięć towarzyskich spotkań, z których cztery wygrali. Nie zdołali jedynie pokonać we wrześniu Węgrów, z którymi zremisowali w Lublinie 1:1. I właśnie w tym meczu piłkarz FC Nantes nie zdobył bramki. Poza tym 21-letni zawodnik trafiał do siatki w zwycięskich konfrontacjach z Finlandią (1:0), Białorusią (3:0), Ukrainą (2:0) oraz Czarnogórą (6:0).

Właśnie w tym ostatnim rozegranym w Gdyni spotkaniu Stępiński popisał się pięknym uderzeniem z 25 metrów w samo okienko bramki rywali. Pomimo efektownego zwycięstwa reprezentant biało-czerwonych nie popadł w euforię.

- „Najważniejsza impreza czeka nas w czerwcu, a ten mecz był jednym z etapów przygotowań do niej. Powiedzieliśmy sobie jednak, że te sparingi traktujemy bardzo poważnie, jak spotkania o punkty. W tym kontekście tak wysokie zwycięstwo musi cieszyć, ale cały czas zachowujemy spokój i pokorę. Zagraliśmy zdecydowanie skuteczniej niż z Ukrainą, jednak mi większą satysfakcję od zdobycia sześciu bramek sprawiło to, że zachowaliśmy czyste konto. Moim zdaniem właśnie dobra postawa bloku defensywnego będzie kluczem do sukcesu podczas mistrzostw Europy” - zauważył.

W tym samym czasie kiedy młodzieżówka rozgrywa towarzyskie spotkania, pierwsza reprezentacja walczy o punkty w eliminacjach mistrzostw świata. Stępiński, który pojechał na seniorskie mistrzostwa Europy do Francji, nie był jednak zawiedziony brakiem powołania przez trenera Adama Nawałkę.

„- Marzeniem każdego chłopaka jest oczywiście gra w drużynie narodowej, ale ja przecież też reprezentuję Polskę i uważam, że nie ma znaczenia, w jakim zespole realizuje się ten zaszczyt i obowiązek. Z radością przyjmuję każde powołanie. Poza tym jestem świadomy, jakie cele mamy do zrealizowania w czerwcu przyszłego roku. A w młodzieżówce również się rozwijam i strzelam gole. Jeśli dobrze będę grał w kadrze trenera Marcina Dorny oraz w klubie, jestem spokojny o powołanie do pierwszej reprezentacji. Na mnie też przyjdzie czas” - zapewnił.

Na razie były zawodnik Ruchu Chorzów spełnia te kryteria, bo strzela bramki zarówno w młodzieżówce jak i w lidze francuskiej.

- „Na razie mi idzie i dobrze się czuję, ale to również zasługa szkoleniowców. We Francji trafiłem do dobrego otoczenia, na trenera, który podobnie jak Marcin Dorna, na mnie postawił. Oni mi zaufali i liczą na mnie, a czując ich wsparcie staram się odpłacić jak najlepszą grą. Chyba mi się to udaje i mam nadzieję, że tak będzie jak najdłużej. Na pewno jednak nie zadowalam się tym, co dotychczas osiągnąłem. Przede mną jeszcze dużo pracy, bo chcę się rozwijać, chcę iść do przodu. Mam przecież tylko 21 lat” - przyznał.

Z pewnością w FC Nantes mogą być zadowoleni z tego nabytku. W pięciu meczach Polak strzelił bowiem dwie bramki, co stanowi połowę dorobku jego drużyny oraz zaliczył asystę. Zawodnik popularnych „kanarków” uważa jednak, że jest zdecydowanie za wcześnie na ocenę jego gry we Francji.

- „Wejście miałem dobre, ale jak kibice skomentowali moją sytuację gdybym nie grał? Że to nie był przemyślany ruch, że zrobiłem błąd jadąc do Francji? Do wszystkiego podchodzę spokojnie. W Norymberdze, gdzie pojechałem po naukę i te wyjazdy to dwie różne bajki, których nie można porównywać, również apelowałem o cierpliwość. Podobnie jest teraz. Niezależnie od tego, czy grałbym czy siedział na ławce rezerwowych, to zdecydowanie za wcześnie na jakiekolwiek wnioski. Poczekajmy rok i wtedy możemy porozmawiać. Mogę jednak zapewnić, że na dwóch bramkach nie zamierzam poprzestać. Moim celem jest również zdecydowanie wyższe miejsce Nantes w ligowej hierarchii” - stwierdził.

Dobry humor młodemu napastnikowi zmąciła jedynie odniesiona w meczu eliminacyjnym do mistrzostw świata 2018 z Danią (3:2) poważna kontuzja jego kolegi z reprezentacji Arkadiusza Milika.

„- Jadąc autokarem na stadion na mecz z Czarnogórą oglądałem jego zdjęcia po operacji i miałem łzy w oczach. Bardzo było mi go żal. Arek był w gazie, ale to nie ma znaczenia, kiedy odniesie się kontuzję. Nie ma dobrego czasu na problemy zdrowotne, bo każdy jest zły. Wiadomo, że uraz jednego zawodnika jest szansą dla drugiego, jednak mam nadzieję, że Milik jak najszybciej wróci do zdrowia, czego mu życzyłem, kiedy wymieniliśmy się smsami. Polska piłka miała z niego dużo radości, a będzie miała jeszcze więcej. Wszyscy wiemy, że reprezentacja go potrzebuje” - podsumował Stępiński.

Radio ZET/PAP/KS

Więcej: