Paweł Zarzeczny: W Tatrach ginie więcej osób niż na stadionach

"Troublemakers" - to słowo usłyszałem kilka lat temu, nie zdając sobie nawet sprawy, że sam przysparzam kłopotów (enfant terrible, niesforny dzieciak). I również - że to zaleta! Właśnie jakiś pan z Komendy Głównej Policji poprosił o komentarz, czy na stadionach jest bezpiecznie. Odparłem krótko: 50 lat chodzę, ani razu nie dostałem, choć jak się domyślacie irytuję każdego (i robię to specjalnie). 

Po czym rozwinąłem myśl. Na polskich stadionach od lat nie zginął nikt, a tylko w Tatrach, w listopadzie którego ledwo połowa, już trzech, w rok do roku będzie stu, pięciuset pływaków, drugie tyle motocyklistów, i pięć tysięcy na drogach, pieszych i rowerzystów. Konkluzja: stadiony to najbezpieczniejsze miejsce pod Słońcem!

A że głosno? Że wybuchają race? Toż to urok właśnie, i z meczu w Bukareszcie zapamiętamy nie gola rzadkiej urody Grosickiego, tylko zamach na Lewandowskiego. Fajnie się takie historie ogląda, co?

Mój ulubiony angielski pisarz Nick Hornby (żyje z tantiem, tata napisał jedną znaną każdemu z was świąteczną piosenkę), otóż on zauważył jedno (w "Futbolowej Gorączce"): kibice nie są skłonni płacić po sto funtów za bilet, jeśli na stadionie nic się nie dzieje i nikt nie wrzeszczy, nie tłucze się, nic nie podpala... Kibic chce widzieć nie gamoniowatych piłkarzy, tylko wariacje innych kibiców. Troublemakers...I policję w akcji.”

Pada pytanie (ten z Komendy też je zadał), czy może być bezpieczniej... Ale po co? Przecież prawdopodobieństwo zawału jest w większe (tysiąc razy!) w domu, podobnie jak od czadu i pioruna. Utopienia w wannie. Mało?

Kiedyś Misio Listkiewicz zaprosił mnie na mecz Ligi Mistrzów do Amsterdamu. Była odprawa, i Michał pyta o chuliganów. Wstaje komendant policji i melduje: jedzie osiem autobusów, bandyci w drugim, zatrzymamy ich na stacji benzynowej i przetrzymamy do końca meczu. I usiadł.

A Listek, jako czlowiek inteligentny kontynuował odprawę. Spytał gościa z Romy: Wasz bramkarz widział piłkę na treningu? Tak? To znaczy oświetlenie boiska jest w porządku!

I tak się to musi odbywać. Czyli chuligaństwo pod kontrolą. A - achtung! - Legia jedzie do Dortmundu na Ligę Mistrzów.
Jak niegdyś rzekł Jarema Wiśniowiecki, pytany gdzie go szukać...

"Będzie o nas głośno”.

Paweł Zarzeczny