Piękny gest kibiców Feyenoordu po śmierci mamy piłkarza [WIDEO]

- Futbol to nie gra - głosił napis na jednym z transparentów podczas spotkania Feyenoordu Rotterdam z PEC Zwolle. Kibice, którzy rozświetlili cały stadion zimnymi ogniami, wsparli w ten sposób Tonny'ego Vilhenę.

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

21-latek wystąpił w spotkaniu ligowym po raz pierwszy w tym miesiącu. 30 października zmarła jego matka, która zmagała się z nowotworem. Pomocnik bardzo to przeżył i dostał od klubu wolne, by dojść do siebie. Do wyjściowego składu Feyenoordu powrócił w niedzielę.

Kibice nie zapomnieli o jego tragedii. Przygotowali specjalną oprawę, która miała podnieść na duchu młodego zawodnika. Gdy piłkarze wychodzili na murawę, cały stadion rozświetlił się zimnymi ogniami (bądź telefonami), a fani tradycyjnie odśpiewali klubowy hymn, "You'll never walk alone" (Nigdy nie będziesz szedł sam").

Vilhena był wyraźnie wzruszony tym gestem. Tuż po prezentacji podbiegł do jednej z trybun dziękując kibicom za wsparcie. Po spotkaniu przyznał, że to "było poruszające".

Feyenoord pokonał PEC Zwolle 3:0 i po 13. kolejkach jest liderem Eredivisie.

Radio ZET/TVN24/KS

Więcej: