Ekstraklasa: Pogoń zmiażdżyła Wisłę Kraków, popis Gyurcso

Jedenastominutowy popis Adama Gyurcso zdecydował o wysokiej wygranej Pogoni. Węgier między 15. i 25. min popisał się hat-trickiem. Ostatecznie "Portowcy" zwyciężyli aż 6:2 i do siedmiu przedłużyli serię bez porażki. Wiślacy z kolei przegrali po siedmiu meczach bez porażki.

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

Atrakcyjność rywalizacji z Wisłą dla kibiców Pogoni malała z dnia na dzień i z chwili na chwilę. Po poprzedniej kolejce wiadomo było, że w Szczecinie nie zagra z powodu kartek Patryk Małecki, jeden z najbardziej lubianych piłkarzy, którzy w ostatnich latach grali w bordowo-granatowych barwach. Kilka dni później krakowski klub opuścił uwielbiany w Szczecinie trener Dariusz Wdowczyk. Na dodatek godzinę przed meczem zaczął lać deszcz, co zapewne odstraszyło od udania się na stadion tych, którzy się wahali.

Ci co nie przyszli, mogą żałować. Tak obfitującego w bramki meczu przy ul. Twardowskiego nie oglądano od kwietnia 1987 r., gdy Pogoń pokonała GKS Katowice 7:2. Tym razem do powtórzenia tamtego wyniku zabrakło jednego trafienia.

Debiutujący w Wiśle duet trenerski Kazimierz Kmiecik – Radosław Sobolewski, oprócz Małeckiego, nie mógł wystawić jeszcze pięciu podstawowych graczy: Słoweńca Bobana Jovica, który też pauzował za kartki, i czwórki kontuzjowanych.

Mimo tego wiślacy próbowali grać ofensywnie i to Adam Mójta oddał pierwszy strzał w meczu, ale piłkę zablokowali obrońcy. Po kwadransie rozpoczął się koncert Gyurcso. Najpierw skutecznie wykończył dogranie Bułgara Spasa Delewa ze skrzydła, potem popisał się solową akcją i strzałem w okienko, wreszcie skutecznie skierował piłkę do pustej siatki po strzale Adama Frączczaka.

Obrona krakowska popełniała błąd za błędem i w 34. min straciła czwartą bramkę. Tym razem w roli egzekutora wystąpił Mateusz Matras, który strzałem z główki wykończył centrę Ricardo Nunesa z rzutu rożnego.

Wysokie prowadzenie na moment uśpiło gospodarzy, co wykorzystał Jakub Bartosz strzelając gola dla przyjezdnych z piłki odbitej przez Dawida Kudłę.

Pięć goli zdobytych do przerwy nie zaspokoiło apetytów strzeleckich piłkarzy. Pięć minut po przerwie gospodarze prowadzili już 6:1. Najpierw z rzutu wolnego dokładne przymierzył Nunes, a chwilę później składną akcję całej drużyny wykończył strzałem do pustej bramki Gyurcso. Był to ostatni gol Węgra w tym spotkaniu, bo w 72. min Kazimierz Moskal zdjął go z boiska pozwalając, by kibice pożegnali go owacją na stojąco.

Trzy minuty później wiślacy zdobyli drugiego gola. Mójta z rzutu wolnego bitego niemal z linii pola karnego kopnął piekielnie mocno i trafił w okienko bramki Kudły kończąc festiwal bramek na szczecińskim stadionie.

Radio ZET/PAP/KS

Więcej: