Porażka polskich piłkarzy ręcznych na otwarcie eliminacji ME

Polscy piłkarze ręczni przegrali w Gdańsku z Serbią 32:37 (14:20) w pierwszym eliminacyjnym meczu mistrzostw Europy 2018. W drugim spotkaniu grupy 2 Białoruś uległa w środę Rumunii 23:26. W niedzielę o 19 biało-czerwoni zmierzą się w Kluż-Napoka z Rumunią.

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

W pierwszym eliminacyjnym meczu mistrzostw Europy, które w styczniu 2018 roku odbędą się w Chorwacji, polscy piłkarze ręczni niespodziewanie przegrali w Gdańsku z Serbami 32:37. O sukcesie gości przesądzili gracze znani z polskich klubów – zawodnik Vive Tauronu Kielce Darko Djukić, a także byli piłkarze SPR Wisły Płock Petar Nenadić i Nemanja Zelenović oraz Vive Tauronu - Rastko Stojković.

Gospodarze w kiepskim stylu rozpoczęli to spotkanie. Co prawda w 7. minucie po rzucie Krzysztofa Lijewskiego Polacy przegrywali tylko 3:4, ale przez kolejnych siedem minut nie zdołali powiększyć swojego dorobku. W tym czasie nie próżnowali rywale, którzy zdobyli siedem bramek z rzędu i w 13. minucie, po kontrze zakończonej przez Djukicia (w tym momencie 22-letni prawoskrzydłowy miał na koncie cztery trafienia), prowadzili 11:3.

Trener Tałant Dujszebajew poprosił wcześniej o czas, w 15. minucie wymienił całą szóstkę grającą w ataku, ale na wiele się to nie zdało, bo Polacy nadal nie mogli znaleźć recepty na bramkarza Strahinję Milicia oraz zatrzymać niezwykle skutecznych w ataku Serbów. W 23. minucie po rzucie karnym egzekwowanym przez Djukicia zrobiło się 16:9 dla przyjezdnych. Podopieczni trenera Jovicy Cvetkovicia bardzo dobrze współpracowali także z 35-letnim obrotowym Stojkoviciem, który w pierwszej połowie zapisał na swoim koncie cztery trafienia.

Na przerwę wicemistrzowie Europy z 2012 roku zeszli mając w zapasie sześć bramek – wygrywali 20:14.

Co prawda na początku drugiej odsłony biało-czerwoni zniwelowali straty do czterech goli (18:22), jednak za sprawą Nenadicia (został wybrany najlepszym zawodnikiem spotkania) i Zelenovicia w 39. minucie goście ponownie prowadzili różnicą sześciu bramek (25:19).

W 43. minucie Serbowie osiągnęli największą po przerwie przewagę (29:22), jednak Polacy zdobyli się na jeszcze jeden wysiłek i pięć minut później po akcji Mateusza Jachlewskiego przegrywali 25:29. Na tym ich animusz się wyczerpał. W 55. minucie po rzucie Zelenovicia było już 35:27 dla przyjezdnych. W tym momencie kibice zaczęli opuszczać Ergo Arenę.

W sobotę rano Polacy wylecą z Gdańska do Kluż-Napoka, gdzie w niedzielę o godz. 19 zmierzą się, być może w kluczowym meczu eliminacji, z Rumunią.

Radio ZET/PAP/KS

Więcej: