Premier League: Arsenal dogonił Manchester City

W sobotnim meczu angielskiej Premier League piłkarze Manchesteru City zremisowali u siebie z Evertonem 1:1. Utrzymali prowadzenie w tabeli, ale Arsenal Londyn wyprzedzają tylko lepszą różnicą bramek. "Kanonierzy" pokonali na własnym stadionie Swansea City 3:2.

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

Manchester City sezon 2016/17 rozpoczął od dziesięciu zwycięstw z rzędu, wliczając wszystkie rozgrywki. Maszyna prowadzona przez trenera Josepa Guardiolę najwyraźniej się jednak zacięła, bo trzech ostatnich meczów wygrać nie zdołała.

Za sobotnie niepowodzenie słynnego szkoleniowca trudno winić, gdyż jego podopieczni zmarnowali dwa rzuty karne. W pierwszej połowie prowadzenie gospodarzom mógł dać Kevin De Bruyne, ale strzał Belga obronił Maarten Stekelenburg. Natomiast w 70. minucie holenderski bramkarz zatrzymał uderzenie z jedenastu metrów Sergio Aguero.

Bramkę dla gości w 64. minucie zdobył Romelu Lukaku, a w 72. wyrównał Nolito.

Arsenal natomiast do triumfu poprowadził Theo Walcott, który dwukrotnie pokonał Łukasza Fabiańskiego w pierwszej połowie, w odstępie zaledwie siedmiu minut. Mimo prowadzenia "Kanonierom" nie grało się jednak łatwo. Jeszcze przed przerwą kontaktowego gola dla "Łabędzi" zdobył Gylfi Sigurdsson.

W drugiej połowie na bramkę Mesuta Oezila dla gospodarzy szybko odpowiedział Borja Baston, a przez ostatnie 20 minut londyńczycy bronili korzystnego wyniku w dziesiątkę, bo czerwoną kartką został ukarany Granit Xhaka.

Arsenal na drugie miejsce awansował kosztem lokalnego rywala - Tottenhamu Hotspur. "Koguty" tylko zremisowały na wyjeździe z West Bromwich Albion 1:1. Prowadzenie gospodarzom w 82. minucie dał były piłkarz Tottenhamu Nacer Chadli. Tuż przed końcem meczu wyrównał Delle Alli.

Ósma seria spotkań zaczęła się od konfrontacji Chelsea Londyn z Leicester City. Mecz mistrza Anglii z sezonu 2014/15 z broniącymi tytułu "Lisami" okazał się jednostronnym widowiskiem. "The Blues" wygrali 3:0, a bramki zdobywali Diego Costa, Eden Hazard i Victor Moses. W kadrze gości zabrakło Bartosza Kapustki oraz Marcina Wasilewskiego.

Powody do zadowolenia miał za to Artur Boruc. Jego AFC Bournemouth pokonało na własnym stadionie Hull City aż 6:1.

W poniedziałek z prowadzącą dwójką punktami może się zrównać Liverpool. W ciekawie zapowiadającym się meczu podopieczni trenera Juergena Kloppa podejmą Manchester United.

Radio ZET/PAP/KS

Więcej: