Premier League: Chelsea nie do zatrzymania, porażka drużyny Boruca

Piłkarze Chelsea w 11. kolejce angielskiej Premier League rozgromili u siebie Everton 5:0 i wobec remisu dotychczasowego lidera Manchesteru City z Middlesbrough 1:1 awansowali na pierwsze miejsce. Porażki 1:2 z ostatnim Sunderlandem doznał zespół Artura Boruca - AFC Bournemouth.

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

Dwa gole dla Chelsea w starciu z szóstym w tabeli Evertonem zdobył Belg Eden Hazard, a po jednej Hiszpanie Marcos Alonso, Pedro i reprezentujący ten kraj Diego Costa, który z dziewięcioma trafieniami prowadzi w klasyfikacji strzelców.

Londyńczycy odnieśli piąte z rzędu zwycięstwo w Premier League i znów bez straty gola. Ich bilans bramkowy w tych spotkaniach wynosi 16-0.

Imponująca seria doprowadziła "The Blues" na szczyt ligowej tabeli. Mają obecnie 25 punktów i o jeden wyprzedzają Manchester City.

Podopieczni trenera Josepa Guardioli, którzy w minionym tygodniu wygrali w Lidze Mistrzów z Barceloną 3:1, tym razem - także u siebie - zaledwie zremisowali z beniaminkiem Middlesbrough 1:1.

Gospodarze prowadzili do przerwy po golu - ósmym w sezonie - Argentyńczyka Sergio Aguero, ale w doliczonym czasie gry stracili zwycięstwo po trafieniu Holendra Martena de Roona.

Od 2013 roku trenerem Middlesbrough jest Hiszpan Aitor Karanka, który wcześniej pracował jako asystent szkoleniowca w Realu Madryt i w tej roli wiele razy miał okazję mierzyć się z Barceloną, prowadzoną wówczas przez Guardiolę.

- To dla nas wspaniały wynik, ponieważ w pierwszej połowie wyszliśmy na boisko ze zbyt dużym respektem dla rywali. W przerwie powiedziałem zawodnikom, że nie jesteśmy tutaj, żeby się bronić. I że możemy grać tak, jak właśnie zagraliśmy w drugiej połowie. Jestem zadowolony z naszego występu - przyznał po meczu Karanka.

Powodów do radości nie mają natomiast kibice AFC Bournemouth. Ich zespół, z Arturem Borucem w bramce, przegrał u siebie 1:2 z ostatnim w tabeli Sunderlandem, choć prowadził od 11. minuty po golu Dana Goslinga.

Goście odpowiedzieli trafieniami Nigeryjczyka Victora Anichebe (mocny strzał z bliska pod poprzeczkę) oraz doświadczonego Jermaina Defoe z rzutu karnego. Piłkarzom Sunderlandu w odniesieniu zwycięstwa nie przeszkodził fakt, że od 59. minuty grali w dziesiątkę po czerwonej kartce dla Stevena Pienaara z RPA.

Mimo zwycięstwa z pięcioma punktami pozostali na ostatnim miejscu w tabeli, zespół Boruca jest dwunasty - 12.

W 11. kolejce angielskiej Premier League najciekawiej zapowiadają się derby Londynu. W niedzielę piłkarze Arsenalu podejmą Tottenham Hotspur. W tabeli "Kanonierzy" zajmują obecnie trzecie miejsce, a rywale - piąte.

Tego samego dnia Swansea City Łukasza Fabiańskiego podejmie Manchester United. Obie ekipy na razie zawodzą. "Łabędzie" są przedostatnie w tabeli, a "Czerwone Diabły" ósme.

Radio ZET/PAP/KS

Więcej: