Puchar Davisa: Złamany palec del Potro, modlitwa Maradony [WIDEO]

Tenisista Juan Martin del Potro przyznał, że w końcówce pojedynku z Marinem Cilicem w finale Grupy Światowej Pucharu Davisa z Chorwacją grał ze złamanym palcem. Oglądający z trybun triumf rodaków w Zagrzebiu Diego Maradona modląc się prosił o pomoc zmarłą matkę.

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

Drużyna z Ameryki Południowej pokonała gospodarzy 3:2. Po dwóch dniach rywalizacji ekipa gości przegrywała 1:2. Nadzieję kolegom i kibicom przywrócił del Potro, który po prawie pięciogodzinnym pojedynku wygrał z Marinem Cilicem 6:7 (4-7), 2:6, 7:5, 6:4, 6:3, odrabiając dwusetową stratę.

- Szczerze mówiąc, to nie wiem, jak udało mi się wrócić w tym pojedynku. Decydujący okazał się chyba mój spokój. Pod względem emocjonalnym był to bardzo wyczerpujący mecz i było to na pewno jedno z najważniejszych spotkań w mojej karierze. Zapamiętam je na zawsze. Chciałbym podziękować wszystkim, którzy odwiedli mnie od zakończenia kariery, gdy byłem tego bliski - podkreślił 28-letni Argentyńczyk, który w ostatnich latach walczył długo z kontuzjami nadgarstków.

Z tego powodu znacząco pogorszyła się pozycja w światowym rankingu zwycięzcy US Open 2009. W tym sezonie imponował determinacją w staraniach o powrót do formy - zdobył srebrny medal olimpijski w Rio de Janeiro, a następnie dotarł do ćwierćfinału US Open. W lutym był 1045. rakietą świata, obecnie jest 38. w tym zestawieniu.

Jak dodał, w piątym secie niedzielnego meczu, próbując złapać piłkę, złamał palec. Nie przejął się zbytnio urazem.

- To był ostatni mecz sezonu. Będę miał teraz dużo czasu na wyleczenie się - podkreślił.

Niepocieszony był z kolei Cilic, który przyznał, że przegranie tak ważnego meczu to dla niego spore rozczarowanie.

- Dałem z siebie wszystko. Po porażce w trzecim secie nadal wierzyłem w sukces, bo rywal wyglądał na zmęczonego. Zbyt mocno jednak go naciskałem i w ten sposób zmobilizowałem go - podsumował reprezentant bałkańskiej drużyny.

W decydującym spotkaniu finału w Zagrzebiu Federico Delbonis pokonał Ivo Karlovica 6:3, 6:4, 6:2 i Argentyńczycy po raz pierwszy w historii zdobyli Puchar Davisa. Swoich podopiecznych nie mógł nachwalić się kapitan zespołu z Ameryki Południowej Daniel Orsanic, który ma... chorwackie korzenie.

- To co zrobił Juan Martin było niesamowite. Pokazał ogromne serce do walki i odwrócił losy meczu, który wydawał się już przegrany. Przekroczył granicę tego, co możliwe. Federico zaliczył zaś perfekcyjny występ mimo ogromnej presji, która na nim spoczywała. Jestem bardzo dumny, że jestem częścią tej ekipy. To nie jest jednak kulminacja naszych wysiłków, a tylko etap drogi - podsumował.

Argentyńczycy, jak zawsze po zwycięstwach w tych rozgrywkach, na konferencję prasową weszli ze śpiewem na ustach. Tym razem zaintonowali słynną piosenkę zespołu Queen "We are the champions".

Nigdy wcześniej nie sięgnęli po trofeum, choć w finale wystąpili w latach: 1981, 2006, 2008 i 2011. Jako drugi zespół w historii Pucharu Davisa od momentu wprowadzenia Grupy Światowej cieszyli się z triumfu, rozegrawszy wszystkie cztery spotkania na wyjeździe. W 1. rundzie w marcu pokonali w Gdańsku Polaków 2:3. Wcześniej tylko dwie ekipy w historii świętowały sukces, odrabiając w finale stratę 1:2.

Zmagania rodaków w Zagrzebiu bardzo emocjonalnie przeżywał na trybunach jeden z najlepszych piłkarzy w historii - Maradona. Kilka godzin po zakończeniu decydującego meczu zamieścił długi wpis na jednym z portali społecznościowych, w którym przyznał, że specjalnie nie golił się, by nie przynieść pecha Argentyńczykom. W modlitwie prosił o wsparcie zmarłą pięć lat temu matkę. Zaznaczył też, że odwiedzał zawodników w szatni w trudnym momencie.

- Po porażce w deblu opowiedziałem im o moich losach w futbolu. Starałem się im dodać pewności siebie, bo wciąż mieli dwie szanse, których nie mogli zmarnować - dodał Maradona. Tenisiści docenili jego wsparcie - del Potro podarował mu swoją rakietę, którą legendarny piłkarz mocno ściskał podczas meczu Delbonisa z Karlovicem.

Radio ZET/PAP/dg

Więcej: