Radwańska: Grałam dobrze, ale brakowało kończącego uderzenia

Agnieszka Radwańska przyznała, że nie potrafiła znaleźć sposobu na pokonanie w półfinale turnieju WTA Finals Niemki polskiego pochodzenia Angelique Kerber. - Miała odpowiedź na każde moje zagranie - przyznała po sobotniej porażce broniąca tytułu tenisistka.

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

- Uważam, że grałam dobrze. Brakowało mi ostatniego uderzenia. Początek spotkania był wyrównany, ale później wszystko szło w jednym kierunku. Niestety, nie w moim. "Angie" miała odpowiedź na każde moje zagranie. Nie robiłam nic na darmo. Trzeba było na każdy punkt samemu zapracować. Myślę, że to właśnie czyni ją jedną z najlepszych zawodniczek na świecie, a w tym sezonie najlepszą - podkreśliła ze smutkiem Radwańska, która przegrała z Kerber 2:6, 1:6.

Krakowianka słynie z dobrej postawy w defensywie. W sobotę z dobrej strony pod tym względem pokazała się Niemka.

- Była bardzo równa, nie robiła błędów, dobrze spisywała się w obronie. Piłka wciąż do mnie wracała - zaznaczyła trzecia rakieta świata.

Jak dodała, z każdej porażki stara się wyciągać wnioski i nauczyć czegoś, co pozwoli, by się to nie powtórzyło.

Dziennikarze pytali też podopieczną Tomasza Wiktorowskiego na pomeczowej konferencji prasowej, jak ocenia zakończony sezon.

- Z pewnością był dobry. Jestem tutaj, skończę rok jako trzecia w rankingu WTA. Oczywiście, teraz jestem rozczarowana po porażce, ale jestem w TOP 3 światowej listy, a teraz pora na powrót do domu - dodała.

Poproszona o wskazanie największych plusów tego roku wymieniła trzy zdobyte tytuły.

- To daje dobry sezon, zwłaszcza ten triumf w Pekinie. W przyszłym roku będę chciała uzyskać lepsze rezultaty w Wielkim Szlemie. To mój cel - zadeklarowała.

Potwierdziła, że priorytetem są dla niej zawsze duże turnieje i stara się układać tak swój kalendarz startów, by na te właśnie imprezy być świeżą i gotową.

- Plan startów zależy oczywiście od tego, ile meczów gra się każdego tygodnia. Dobrze jest zaliczyć mniej turniejów, a więcej meczów - dodała z uśmiechem.

Zapytana o plany na najbliższe tygodnie przyznała, że spędzi je w Polsce. Najpierw czeka ją kilka tygodni bez rakiety w ręce.

- Potem włączę do tego bieganie i tym podobne rzeczy. Te kilka tygodni zawsze bardzo szybko mija. Właściwie jak jeden dzień. Bardzo dużo czasu w ciągu roku spędzam poza domem, więc teraz chcę w nim trochę posiedzieć. Pojadę pewnie w polskie góry. Ważne, aby mieć dobry okres międzysezonowy. To niby wakacje, ale trzeba też myśleć o tym i robić to, co pomoże zostać zdrowym przez cały rok - podkreśliła Radwańska.

Kerber chwaliła po spotkaniu krakowiankę, z którą się przyjaźni od wielu lat i podkreśliła, że starała się skupić na każdym pojedynczym punkcie.

- Wiem, że starała się grać agresywnie, ale ja dobrze się poruszałam i wychodziły mi zagranie bekhendem. Ale i tak uważam, że Aga wyraźnie poprawiła się w ostatnich tygodniach i miesiącach. Z jednej strony nie jest łatwo grać z kimś, kogo znasz od dawna i jeszcze się przyjaźnisz. Z drugiej strony, dzięki temu wiesz, jakiego zagrania możesz się spodziewać po danej zawodniczce - analizowała.

Uśmiechem zareagowała gdy dziennikarze przypomnieli jej, że pierwszą ważną imprezę w tym roku - Australian Open - zakończyła zwycięstwem.

- Oczywiście pamiętam o tym. Tym bardziej cieszę się, że w ostatniej imprezie w sezonie jestem już w finale. Pamiętam, jak skończyłam poprzedni rok i jest znaczna poprawa - dodała liderka rankingu WTA.

W niedzielnym finale zmierzy się ze Słowaczką Dominiką Cibulkovą. Przed imprezą w Singapurze bilans w ich pojedynkach był remisowy (4-4), ale zawodniczki zmierzyły się kilka dni temu w fazie grupowej i wówczas lepsza była Niemka, która wygrała w trzech setach.

- To było zacięte spotkanie i finał będzie pewnie bardzo podobny - zaznaczyła.

Radio ZET/PAP/KS

Więcej: