Wioska olimpijska to ruina: "Tam nie da się mieszkać"

Nie tylko polscy olimpijczycy nie są zachwyceni warunkami, jakie zastali w wiosce olimpijskiej na kilka dni przed rozpoczęciem igrzysk w Rio de Janeiro. Jeszcze większe problemy mają Nowozelandczycy i Australijczycy.

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

Na warunki w pokojach skarżyli się m.in. reprezentanci Polski w wioślarstwie, Miłosz Jankowski i Artur Mikołajczewski. Obaj podkreślili, że do samej wioski nie można się przyczepić, gdyż na jej terenie znajduje się m.in. poczta, bank i pralnia, ale sporo do życzenia pozostawiają pokoje, w których brakuje m.in. ciepłej wody i... okna w kuchni. To jednak nic przy tym, z czym zmagają się przyjezdni z antypodów.

Największe problemy mają Australijczycy, którzy już zapowiedzieli, że jeśli warunki nie ulegną poprawie, nie zamieszkają w wiosce olimpijskiej. Lista uchybień jest bardzo długa i zawiera m.in. zablokowane toalety, przeciekające rury i wystające, niezabezpieczone kable, przeciekające sufity, windy bez oświetlenia, brudne podłogi.

Szefowa misji Kitty Chiller interweniowała w tej sprawie w komitecie olimpijskim. Organizatorzy dokładają wszelkich starań, by usterki naprawić, ale Australijczyków na razie to nie przekonało. Pierwsi sportowcy z tego kraju pojawią się w Rio de Janeiro w poniedziałek, a sztaby szkoleniowe, które już są na miejscu, zakwaterowane są w okolicznych hotelach. - Warunki w wiosce są niebezpieczne, tam nie da się mieszkać - napisała Chiller.

Kłopoty mają także Nowozelandczycy, o czym poinformował reprezentant Polski, Miłosz Jankowski. Tłumacząc się ze swoich narzekań wioślarz zdradził, że w jednym z pokojów tej ekipy... zawalił się sufit.

Igrzyska olimpijskie w Rio de Janeiro rozpoczną się 5 sierpnia i potrwają do 21 sierpnia. Polska wyśle do Brazylii 238 sportowców.

Radio ZET/PAP/KS

Więcej: