Ekstraklasa: Nokaut w 7 minut, Legia zmiażdżyła Śląsk

W 7 minut Legia Warszawa strzeliła trzy gole, a ostatecznie pokonała Śląsk Wrocław na wyjeździe 4:0. Wszystkie bramki padły w pierwszej połowie.

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

Mecz jeszcze się dobrze nie rozpoczął, a już było po emocjach. Po siedmiu minutach zespół z Warszawy prowadził 3:0 i Śląsk znalazł się w bardzo trudnej sytuacji. Legia pierwszego gola zdobyła już w 26 sekundzie, kiedy Miroslav Radović wybiegł zza pleców wrocławskich obrońców i znalazł się sam na sam z Lubosem Kamenarem. Serb uderzył w długi róg, nie do obrony dla golkipera gospodarzy. W kolejnej akcji przyjezdnych Filipe Goncalves tak wybijał piłkę głową, że trafił do własnej bramki. Dwie minuty później defensorzy gospodarzy ponownie popełnili koszmarny błąd i Aleksandar Prijović pewnie wykorzystał sytuację sam na sam z Kamenarem.

Kilkadziesiąt sekund po trafieniu Prijovicia doskonałą okazję na bramkę miał Śląsk. Po błędzie defensywy gości w idealnej sytuacji znalazł się Piotr Celeban, który miał przed sobą tylko Arkadiusza Malarza. Obrońca gospodarzy strzelił jednak lekko i bramkarz gości nie miał problemu ze złapaniem piłki.

W dalszej części spotkania gra się wyrównała, a przed przerwą przeważać zaczął nawet Śląsk. Wrocławianie mogli zdobyć wówczas gola, ale Adam Kokoszka z pola karnego huknął potężnie i bardzo wysoko. Znacznie skuteczniejsi byli przyjezdni, którzy tuż przed zejściem do szatni podwyższyli prowadzenie. Ponownie przysnęła defensywa Śląska i Prijović po dośrodkowaniu z rzutu wolnego nie miał problemu z pokonaniem Kamenara.

Druga połowa mogła zacząć się od szybkiego gola dla przyjezdnych, ale strzał Vadisa Ofoe bramkarz Śląska zdołał odbić na rzut rożny. Później warszawianie cofnęli się na własną połowę, oddali inicjatywę gospodarzom, a sami szukali szans w kontratakach. Wrocławianie byli częściej przy piłce, ale grali zbyt wolno, aby zaskoczyć obronę rywali. A jak już mieli okazje, to je marnowali.

Groźniejsze były kontrataki gości. Najlepsze szanse na piątego gola Legia miała po strzałach Michała Kucharczyka i Radovicia, ale pierwszy chybił, a drugi został zablokowany. Jeszcze tuż przed końcem spotkania Nemanja Nikolić sprawdził Kamenara, ale też nie trafił do bramki.

Kiedy wydawało się, że już nic się nie wydarzy, Goncalves ostro zaatakował Radovicia i został ukarany czerwoną kartką. Tym samym Portugalczyk zaliczył samobójcze trafienie i wyrzucenie z boiska w jednym meczu.

Po 17 kolejkach Legia z 28 punktami jest 4., a Śląsk spadł na 9. pozycję.

Radio ZET/PAP/KS

Więcej: