Wielka rywalka Justyny Kowalczyk: Nie mam astmy, ale biorę leki

Therese Johaug, jedna z największych rywalek Justyny Kowalczyk w Pucharze Świata w biegach narciarskich, przyznała się do zażywania leków na astmę, mimo że wcale na nią nie choruję. - Nie robię nic złego - powiedziała. To odpowiedź na zarzuty w stronę norweskich biegaczek, które biorą leki tylko w celu osiągania lepszych wyników.

Czy Therese Johaug powinna zostać zdyskwalifikowana?

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

Przez lata o stosowanie niedozwolonych środków oskarżana była Marit Bjoergen. Nie tylko z powodu osiąganych wyników, ale też muskularnej sylwetki. Teraz uwaga skupia się na innej Norweżce - Therese Johaug, siedmiokrotnej złotej medalistce mistrzostw świata i trzykrotnej medalistce igrzysk olimpijskich.

Różnica między obiema biegaczkami jest jednak taka, że Bjoergen faktycznie choruje na astmę. Mimo tego sztab norweskiej kadry zachęcał do brania leków wszystkie zawodniczki, co ujawniła jedna z tamtejszych telewizji. Niedawno powołano nawet specjalną komisję śledczą, która ma za zadanie zbadanie całej sprawy i sprawdzenie, czy lekarstwa na astmę nie były w kadrze nadużywane.

Therese Johaug nie boi się wyników śledztwa. Popiera nawet taką inicjatywę, bo - jak mówi - Norwegia będzie mogła udowodnić, że nie robi nic złego. Ona sama nie ma problemów z przyznawaniem się do zażywania leków. - Nie choruję na astmę, ale czasem mam pewne problemy i lekarze przepisują mi wtedy takie środki - powiedziała.

Dodała też, że nie ma zamiaru rezygnować z tej praktyki. - Ludzie myślą, że stosujemy doping. To niesprawiedliwe i bardzo dla nas bolesne - zaznaczyła.

Radio ZET/AN

Więcej: