Trener reprezentacji Szwecji wywołał burzę wokół... hymnu narodowego

- Tylko totalitaryzmy uważały, że wszyscy powinni robić to samo w tym samym stylu - tak Tommy Boustedt, sekretarz generalny Szwedzkiego Związku Hokeja na Lodzie, odniósł się do słów selekcjonera piłkarskiej reprezentacji tego kraju. Janne Anderson przyznał jedynie, że wszyscy kadrowicze powinni... śpiewać hymn narodowy.

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

Selekcjoner "Trzech Koron" tłumaczył swoje słowa faktem, iż wspólne odśpiewanie "Du gamla, Du fria" nie tylko podkreśli patriotyzm, ale będzie też oznaką szacunku dla fanów, którzy nie szczędzą gardeł podczas meczów drużyny narodowej.

Nieoczekiwanie jego słowa spotkały się z bardzo ostrą krytyką sekretarza generalnego Szwedzkiego Związku Hokeja na Lodzie, dyscypliny, która jest jedną z najpopularniejszych w tym kraju.

- Niektórzy wolą wysłuchać hymnu w ciszy i skupieniu, inni nucą go niemal bezgłośnie. Śpiewanie wymaga odrobiny talentu, więc zmuszanie graczy, by to robili, jest już krokiem w kierunku faszyzmu. To, co czuje się do kraju i w jaki sposób się to manifestuje, musi wypływać z głębi duszy. Tylko totalitaryzmy uważały, że wszyscy powinni robić to samo w tym samym stylu - grzmiał Tommy Boustedt na łamach "Aftobladet".

Kibice natychmiast skrytykowali hokejowego działacza: - Śpiewanie hymnu to zawsze duma i zaszczyt. To było głupie - czytamy w postach pod artykułem. Są jednak tacy, którzy doszukują się przyczyn takiego stanu rzeczy: - Wszystko przez imigrantów, którzy nie identyfikują się z krajem, którego barw bronią.

Piłkarska reprezentacja Szwecji pod wodzą nowego szkoleniowca, Janne Andersona, rozpoczęła eliminacje mistrzostw świata Rosja 2018 od remisu z Holandią.

Radio ZET/Aftonbladet/x-news/KS

Więcej: