Tyson Fury jednak nie kończy kariery? Wywołał spore zamieszanie

Brytyjski bokser Tyson Fury, który w poniedziałek poinformował o zakończeniu kariery, kilka godzin później zapowiedział pozostanie na ringu. Mistrz świata WBA i WBO w wadze ciężkiej niedawno po raz drugi wycofał się z rewanżowej walki z Ukraińcem Władimirem Kliczką.

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

- Boks to najsmutniejsza rzecz, w jakiej brałem udział. W całej tej kupie g...a jestem najwspanialszy i odchodzę na emeryturę - napisał na portalu społecznościowym Fury.

Kilka godzin później, również za pośrednictwem tego środka przekazu, napisał jednak zupełnie coś innego.

- Ha, ha, ha, ha. Myśleliście, że tak łatwo pozbędziecie się "Króla Cyganów". Ja tu pozostanę. "Największy" pokazał, jakie są media - napisał Fury.

Jak dodał, wkrótce będzie bronić tego, "co jest jego, tronu w wadze ciężkiej".

Pod koniec minionego tygodnia amerykańska stacja telewizyjna ESPN podała, że 28-letni pięściarz stosował kokainę, wykrytą w próbce moczu pobranej 22 września. Grozi mu za to utrata obu pasów mistrzowskich. Następnego dnia po kontroli Fury ogłosił, że "z przyczyn zdrowotnych" rezygnuje z rewanżowej walki z Kliczką, którą miał stoczyć 29 października w Manchesterze. Wcześniej wycofał się z rewanżu zaplanowanego na 9 lipca z powodu kontuzji ścięgna Achillesa. Pokonał Ukraińca jednogłośnie na punkty 28 listopada ubiegłego roku w Duesseldorfie, odbierając mu pasy mistrza świata. Była to pierwsza porażka Kliczki od ponad 11 lat.

Wcześniej Brytyjczyk stracił tytuł IBF za odmowę rywalizacji w obowiązkowej obronie z Ukraińcem Wiaczesławem Głazkowem.

Wujek i trener Fury'ego - Peter - niedawno w rozmowie z dziennikarzami przyznał, że bokser jest niemal na granicy wytrzymałości i otrzymuje profesjonalną pomoc.

Radio ZET/PAP/AN

Więcej: