LM piłkarzy ręcznych: Vive wciąż niepokonane

Piłkarze ręczni Vive Tauron Kielce pokonali we własnej hali słoweński zespół Celje Pivovarna Lasko 31:23 (16:15) w meczu czwartej kolejki grupy B Ligi Mistrzów.

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

Do spotkania z Celje mistrzowie Polski przystąpili w zaledwie trzynastoosobowym składzie. Zabrakło kontuzjowanych Michała Jureckiego, Patryka Walczaka i Pawła Paczkowskiego. W kadrze znaleźli się natomiast Krzysztof Lijewski, który był ostatnio przeziębiony i Mateusz Kus. Obrotowy Vive w meczu z Pick Szeged otrzymał niebieską kartkę, ale nie został ukarany przez Europejską Federację Piłki Ręcznej.

Początek spotkania był bardzo wyrównany. Jeszcze w 7. minucie po atomowym uderzeniu Karola Bieleckiego był remis (3:3). Goście wykorzystali jednak nieskuteczność Vive w ataku. Dwa razy trafił Povilas Babarskas, a gospodarze wyglądali na lekko zaskoczonych takim obrotem sprawy.

Wtedy ciężar gry wziął na siebie Karol Bielecki. Popularny „Kola” najpierw wykorzystał karnego, a potem uderzeniem z drugiej linii pokonał Ivana Gajicia. Mistrzowie Polski po raz pierwszy wyszli na prowadzenie w 20. min. Kontrę Vive w popisowy sposób wykończył Manuel Strlek (10:9). Radość kieleckich kibiców była chwilowa, bo 60 sekund później było już 11:10 dla Celje.

Na parkiecie trwała prawdziwa bitwa, a wynik najczęściej oscylował wokół remisu. Dwie bramki przewagi Vive osiągnęło dopiero w 26. min. Najpierw Gajicia pokonał Manuel Strlek, a później kontrę wykończył Tobias Reichmann.

Słoweński zespół nie zamierzał jednak spasować. Cały czas toczył zaciętą walkę z najlepszą drużyną Ligi Mistrzów w poprzednim sezonie. Po 30 minutach Vive prowadziło z Celje 16:15. Duża w tym zasługa Filipa Ivicia, który jak zwykle był silnym punktem zespołu.

Druga połowa rozpoczęła się od trafienia Darko Djukicia. Gospodarze mieli szanse na kolejne bramki, ale dwukrotnie dobrze interweniował Urban Lesjak. W 34. min Vive mogło odskoczyć na trzy oczka przewagi, ale rzutu karnego nie wykorzystał Dean Bombac. Obie drużyny miały problem ze skutecznością, bo przez pierwszych osiem minut drugiej połowy padły zaledwie dwie bramki.

Świetnie w kieleckiej drużynie nadal spisywał się Ivić, kilkakrotnie popisując się doskonałymi interwencjami. W 42. min do pustej bramki trafił Mateusz Jachlewski (goście grali w osłabieniu) i było już 20:17 dla Vive. Trzy minuty później po dwóch bramkach Djukicia przewaga gospodarzy wzrosła do czterech trafień (22:18).

Kieleccy kibice mogli wreszcie odetchnąć, tym bardziej, że goście nie mogli znaleźć sposobu na Ivicia. Bramkarz gości Lesjak nie był tak skuteczny. Pokonali go Lijewski i Bombac. W 48. min mistrzowie Polski prowadzili już 24:18 i sytuacja była opanowana.

Goście powoli zaczęli godzić się z porażką. Cuda w bramce wyczyniał Ivić, a jego koledzy z pola zdobywali kolejne bramki. Ostatecznie piłkarze ręczni Vive pokonali Celje 31:23.

Radio ZET/PAP/KS

Więcej: