Karolina Pliskova: Pora poprawić bilans z Radwańską

Czeska tenisistka Karolina Pliskova nie traci wiary w zwycięstwo w meczu turnieju WTA Finals z Agnieszką Radwańską, którego stawką będzie awans do półfinału, choć przegrała wszystkie sześć dotychczasowych spotkań z Polką. - Pora poprawić ten bilans - podkreśliła.

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

Piątkowy pojedynek broniącej tytułu i rozstawionej z "dwójką" Radwańskiej z Pliskovą (4.) będzie siódmą konfrontacją tych zawodniczek. Po raz pierwszy spotkały się w 2012 roku. W 1/8 finału turnieju w Kuala Lumpur krakowianka wygrała 6:4, 6:4. W żadnym z kolejnych meczów z Czeszką również nie straciła seta. Po losowaniu w Singapurze, gdy okazało się, że zawodniczki trafiły do jednej grupy w kończącej sezon imprezie masters, czescy dziennikarze ocenili, że Polka to najbardziej niewygodna rywalka dla Pliskovej.

Finalistka tegorocznego wielkoszlemowego US Open wierzy jednak, że po najlepszym sezonie w karierze zdoła wreszcie wygrać z trzecią rakietą świata.

- Pora poprawić ten bilans. Agnieszka to inteligentna i mądra tenisistka. To nie zdarza się często. Gra bardzo niewygodny tenis. Mój styl jej odpowiada, ale wiem, że mogę ją wreszcie pokonać - zapewniła.

Trener 24-letniej zawodniczki, która debiutuje w WTA Finals, Jiri Vanek zaznaczył, że zmianę w nastawieniu podopiecznej do meczów z Radwańską zauważył po ich ostatnim spotkaniu. W kwietniowym ćwierćfinale w Stuttgarcie Polka wygrała 6:2, 7:6 (10-8). W drugim secie Czeszka prowadziła 4:2, ale nie utrzymała przewagi, a w zaciętym tie-breaku obroniła cztery piłki meczowe.

- Wcześniej Karolina chowała się przed Agnieszką w szafie. Mówiła: "nie chcę z nią grać". Ale po pojedynku w Stuttgarcie powiedziała mi, że miałem rację mówiąc, iż z Radwańską można nawiązać walkę. Zapewniła też, że następnym razem będzie bardziej zdeterminowana i ją pokona - wspominał Vanek.

Starsza o trzy lata krakowianka w rozmowie z dziennikarzami nie potrafiła wyjaśnić, skąd aż tak dobry bilans w meczach z Pliskovą. Zaznaczyła jednak, że zwycięstwa te nie przychodziły jej łatwo.

- Czasem tak to się układa. Z Sereną Williams mam np. okropny bilans (0-10 - przyp. red.), więc przynajmniej z kimś innym jest idealny - skwitowała z uśmiechem Radwańska.

W piątek krakowianka i Pliskova wyjdą na kort nie wcześniej niż o godz. 13.30 czas polskiego. O godz. 10 odbędzie się mecz rozstawionej z "piątką" Hiszpanki Garbine Muguruzy z Rosjanką Swietłaną Kuzniecową (8.). Druga z zawodniczek jest już pewna awansu do półfinału z pierwszego miejsca w tabeli, a jej rywalka straciła szanse na dalszą grę w Singapurze.

Radio ZET/PAP/KS

Więcej: