Warszawa wciąż nie nagrodziła olimpijczyków. "Mają nas w nosie"

Bohaterowie igrzysk olimpijskich w Rio de Janeiro wciąż czekają na finansowe premie. Warszawa nie śpieszy się z nagradzaniem sportowców, co wywołuje złość wśród zawodników. - To żenujące - mówi Joanna Leszczyńska, brązowa medalistka w czwórce wioślarskiej.

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

Jak dowiedział się "Przegląd Sportowy", mieszkające w Warszawie Anita Włodarczyk (złoty medal w rzucie młotem), Oktawia Nowacka (brąz w pięcioboju nowoczesnym) oraz Joanna Leszczyńska i Agnieszka Kobus (brąz w wioślarskiej czwórce) nadal czekają na pieniądze od miasta, podczas gdy sportowcy spoza stolicy swoje premie otrzymali już dawno.

- Niestety, stolica nie docenia sportowców. Warszawianki zdobyły raptem cztery medale. To bardzo niewielki ułamek populacji zamieszkującej to miasto i wydaje nam się, że powinnyśmy zostać docenione. Władze stolicy mają nas w nosie. To żenujące. I nie chodzi nawet o jakieś wielkie pieniądze, ale o gest - mówiła na łamach "PS" Joanna Leszczyńska.

Cała sytuacja podwójnie uderza jednak w Anitę Włodarczyk, która z władzami miasta pod górkę ma nie pierwszy raz. Niejednokrotnie mówiło się przecież o stadionie warszawskiej Skry, który popada w ruinę, a na którym trenuje nasza reprezentantka. Stolica nie kwapi się jednak z rozwiązaniem jego sprawy.

Warszawa zapewnia jednak, że sportowcy zostaną nagrodzeni. Kiedy? Tego nie wiadomo. Cztery lata temu, po igrzyskach w Londynie, wypłaciła premie olimpijczykom dopiero w połowie grudnia.

Radio ZET/Przegląd Sportowy/AN

Więcej: