Pierwsze straty "Miedziowych". Zagłębie spadło z fotela

Po czwartej koljce LOTTO Ekstraklasy liderem pozostanie Jagiellonia Białystok. Pierwsze punty straciło bowiem Zagłębie Lubin, które tylko zremisowało na własnym stadionie z Pogonią Szczecin 1:1.

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

Podopiecznym Piotr Stokowca nie tylko nie udało się wygrać, ale także stracili pierwszego gola w tym sezonie. Remis i tak mogli przyjąć z zadowoleniem, bo to Pogoń miała więcej sytuacji bramkowych i sprawiała lepsze wrażenie.

Po trzech kolejkach Zagłębie miało na koncie komplet dziewięciu punktów, a Pogoń tylko jeden, co jasno wskazywało, kto będzie faworytem w niedzielnym starciu. Szczecinianie nie przyjechali jednak do Lubina tylko się bronić, ale odważnie atakowali, a ponieważ gospodarze też grali ofensywnie, kibice oglądali ciekawe, toczone w szybkim tempie widowisko.

W wyjściowej jedenastce lubinian nie było ani Filipa Starzyńskiego, ani Jana Vlasko i rolę rozgrywającego miał pełnić Adrian Rakowski. Nie wychodziło to jednak najlepiej wychowankowi Zagłębia i długo groźniejsze były akcje gości, którymi dyrygował w środku pola Rafał Murawski. Między innymi w 22. minucie w dużym zamieszaniu w polu karnym w poprzeczkę trafił Jakub Czerwiński.

Gospodarze poważnie zagrozili bramce przyjezdnych tak naprawdę niemal dopiero po pół godzinie, kiedy wywalczyli rzut wolny tuż przed polem karnym. Łukasz Janoszka trafił jednak w mur, a kolejne dwie dobitki także gościom udało się zablokować.

Później jeszcze groźnie strzelał zza pola karnego Krzysztof Janus, a w odpowiedzi Spas Delew zakręcił obrońcami gospodarzy i posłał potężne uderzenie pod poprzeczkę, ale Martin Polacek instynktownie przerzucił piłkę nad poprzeczką.

Pierwsza po przerwie zaatakowała Pogoń. W zamieszaniu w polu karnym piłkę do siatki próbował wepchnąć Seiya Kitano, ale Jarosław Jach zdołał zablokować Japończyka. Kilka chwil później mocno z dystansu uderzył Kamil Drygas i Polacek odbił piłkę przed siebie, ale Adam Gyurcso nie zdążył z dobitką.

Zagłębie w tym okresie nie potrafiło nie tylko dostać się pod pole karne rywali, ale nawet wyjść z własnej połowy. Lubinianie grali wolno, ale przede wszystkim niedokładnie i defensywa gości nie miała problemu z przejmowaniem piłki.

W 61. minucie Pogoń swoją przewagę udokumentowała golem. Po dośrodkowaniu Gyurcso Drygas ubiegł Polacka i trafił do siatki. Dla Zagłębia była to pierwsza stracona w tym sezonie bramka.

Po golu inicjatywę przejęli gospodarze, ale nadal mieli ogromne problemy z wypracowaniem sobie sytuacji bramkowej. Groźniejsze były kontry i stałe fragmenty gry przyjezdnych. Po rzucie rożnym Drygas mógł podwyższyć prowadzenie, ale Polacek zdołał przenieść piłkę nad poprzeczką.

Lubinianie nie mogąc się przedrzeć przez defensywę szczecinian swoje ataki sprowadzali w końcówce spotkania do dośrodkowań. I po jednym z nich fatalny błąd popełnił Dawid Kudła. Bramkarz Pogoni tak piąstkował piłkę, że ta spadła wprost pod nogi Łukasza Janoszki. Pomocnik Zagłębia przymierzył i pewnie trafił do siatki.

Chociaż do końca pozostawało jeszcze ponad sześć minut, żadnej z drużyn nie udało się już zdobyć zwycięskiego gola i mecz zakończył się podziałem punktów.

Zagłębie Lubin - Pogoń Szczecin 1:1

Bramki: Łukasz Janoszka (84.) - Kamil Drygas (61.)

Radio ZET/PAP/KS

Więcej: