Zbigniew Boniek: Moją wizytówką są ostatnie cztery lata

- Z piłką nożną jest jak z domem, zawsze można zrobić coś lepiej. My niczego nie zawaliliśmy, nie mówię też, że wykonaliśmy coś najlepiej na świecie - powiedział prezes PZPN Zbigniew Boniek, który za tydzień będzie ubiegał się o reelekcję. Jego rywalem jest Józef Wojciechowski.

Chcesz być na bieżąco? Śledź Radio ZET - SPORT na Facebooku

Podczas piątkowego spotkania z mediami w siedzibie Związku Boniek opowiadał o dokonaniach swoich i swojej "drużyny" oraz planach na drugą kadencję.

- Po pierwszej kadencji są widoczne na każdym kroku efekty naszej pracy - mojej i całej ekipy. Ja jestem gwarantem dalszego sukcesu, ale też pracy tych ludzi. Zrobiliśmy sporo pod wieloma względami, ale z piłką nożną jest jak z domem, zawsze można wykonać coś lepiej. My niczego nie zawaliliśmy, nie mówię też, że zrobiliśmy coś najlepiej na świecie. Na pewno jednym z zadań będzie ciągle podnoszenie jakości szkolenia, choć i tak już jest na wysokim poziomie. Będziemy zwracali uwagę m.in. na aspekt przygotowania fizycznego naszych młodych piłkarzy - stwierdził Boniek.

Dodał, że szanuje swego kontrkandydata, ale wydaje mu się, że w środowisku piłkarskim nie ma chęci zmiany, bo wszystko idzie w dobrym kierunku.

- Nie wykluczam, że mój oponent ma takie zdolności przekonywania, że na sali wyborczej może okazać się zwycięzcą, choć trudno mi to sobie wyobrazić i mówię to z dużą dozą pokory. Moim biletem wizerunkowym, moim biletem jakości jest to, co zrobiliśmy przez cztery lata - przyznał.

Za prezesury byłego zawodnika m.in. Juventusu, Romy i Widzewa Łódź w Polsce odbył się finał Ligi Europy 2015 (Sevilla z Grzegorzem Krychowiakiem w składzie pokonała Dnipro Dniepropietrowsk 3:2), a w przyszłym roku PZPN będzie organizatorem młodzieżowych mistrzostw Europy.

- Jeśli 28 października wygram wybory, to na 99 procent w marcu będę kandydował do Komitetu Wykonawczego UEFA - zapowiedział Boniek.

Prezes PZPN odniósł się do informacji, jakoby nie mógł startować w wyborach na szefa piłkarskiej centrali. W poprzednim tygodniu współpracujący z Józefem Wojciechowskim Cezary Kucharski i Radosław Majdan złożyli u ministra sportu Witolda Bańki pismo, które miałoby zablokować kandydowanie Bońkowi, od wielu lat mieszkającemu we Włoszech.

- Dziś otrzymałem pismo od ministra Bańki, z którym mam bardzo dobre relacje, abym się ustosunkował do informacji w nim zawartych. Ono nie dotyczy wyborów, tematyka poruszana była także przed poprzednimi wyborami. To temat zastępczy, który nie ma wpływu na wybory prezesa PZPN. Od 60 lat jestem zameldowany w Bydgoszczy. To moja prywatna sprawa, gdzie płacę podatki. A jeśli chodzi o ustawę hazardową, nie jestem ani właścicielem, ani udziałowcem w żadnej firmie bukmacherskiej na świecie - powiedział 60-letni Boniek.

Mówił również o niedawnej sytuacji w kadrze narodowej, którą opisał "Przegląd Sportowy". Dziennik podał, że niektórzy piłkarze w czasie zgrupowania w Warszawie nie prowadzili sportowego trybu życia - chodzi m.in. o nocną imprezę i picie alkoholu.

- Czasem trudniej zarządza się sukcesem niż po porażce. Zawodnicy inaczej zachowują się przed zarobieniem pierwszego miliona euro, a inaczej kiedy go mają. Popełniają błędy. Na pewno niektórzy nadwyrężyli zaufanie, które miał do nich trener Adam Nawałka. Kilka owieczek zbłądziło, zaś Adam zdecyduje, czy je od stada odciąć czy przyjąć, ale na innych zasadach. Stało się coś, co nie powinno się wydarzyć. Wszystko załatwimy w swoim gronie, poradzimy sobie z tą sprawą - przyznał.

Boniek powiedział również, w nawiązaniu do ostatnich informacji z UEFA, że nie jest zwolennikiem rozgrywania finałów Ligi Mistrzów i Ligi Europejskiej poza Europą. - Jeśli chodzi o mistrzostwa świata i Europy, nie zwiększałbym liczby uczestniczących drużyn - dodał.

Radio ZET/PAP/KS

Więcej: