10-latek z obrzękiem na nodze zmarł, bo lekarze nie posłuchali jego rodziców

10-letni Keith Pierce uwielbiał sport i nie wyobrażał sobie życia bez codziennej aktywności fizycznej. Chłopiec nie narzekał na zdrowie i czerpał z życia pełnymi garściami, aż do dnia, gdy na jego nodze pojawił się dziwny czarny obrzęk. Nikt nie spodziewał się, że rana na ciele młodego sportowca może doprowadzić go do śmierci...

Obrzęk na nodze chłopca pojawił się tuż po jego dziesiątych urodzinach. Choć rodzice odwiedzili wielu lekarzy, diagnoza nie była jasna. Udało się co prawda wykluczyć raka, ale żaden z lekarzy nie wiedział, co tak naprawdę dolega małemu Keithowi. Rodzice mieli podejrzenia, że ich dziecko ugryzł pająk, ale żaden z medyków nie wziął tych podejrzeń na poważanie. Niestety był to wielki błąd, który kosztował życie dziesięciolatka.

Keith z dnia na dzień tracił siły,  aż wreszcie musiał zostać w szpitale na stale. Dwa dni po później zaatakowała go sepsa i zapadł w śpiączkę, z której nigdy się już nie wybudził.

Lekarze sądowi orzekli, że chłopczyk zmarł wskutek sepsy wywołanej ugryzieniem pustelnika brunatnego. Ten mały pająk może zagnieździć się dosłownie wszędzie. I chociaż ukąszenie pustelnika rzadko bywa śmiertelne, to jego jad może powodować rozległą martwicę tkanek.

Radio ZET/SI