100 uchodźców z Czeczenii koczuje na granicy z Polską

Przed przejściem granicznym Brześć-Terespol koczuje około 100 Czeczenów, którzy bezskutecznie starają się o uzyskanie w Polsce statusu uchodźcy. Twierdzą, że zależy im na dostaniu się do naszego kraju nie ze względów ekonomicznych.

Czeczenia jest obecnie autonomiczną republiką Federacji Rosyjskiej. Rządzi tam Ramzan Kadyrow, oskarżany przez opozycję i niezależnych dziennikarzy o zbrodnie wojenne i notoryczne łamania praw człowieka. Przyjaciel Władimira Putina, który nakazał m.in. palenie domów swoich przeciwników politycznych (oficjalnie – osób podejrzanych o terroryzm).

- Tam nie da się żyć. Dzisiaj masz przyjaciela, a jutro mogą go porwać - mówi jedna z osób w rozmowie z telewizją Biełsat.

– Mieszkałem w Polsce od 2007 roku. Wyjechaliśmy jako uchodźcy, umieszczono nas pod Warszawą. Tam mieszka moja żona i młodsza córka. W ośrodku nauczyłem się polskiego i zawodu. Nigdzie nie zamierzałem z Polski wyjeżdżać. Mieszkałem jako karny obywatel. Moje córki uczyły się w polskiej szkole – opowiada o swoim losie Achmed.

– Ponieważ jesteśmy uchodźcami, nie wolno nam było wyjeżdżać do Rosji. Moja starsza córka wyszła za mąż. Mąż ją wywiózł do Rosji. Potem się z nią rozwiódł, a teraz nie wpuszczają jej do Polski. Ja mogę wjechać, a ona nie. Nie przepuszczają jej. A jak ja pojadę bez córki? Dorastała w Polsce, zdobyła wykształcenie – dodaje mężczyzna.

 Radio ZET rozmawiało z oficerem operacyjnym straży granicznej w Terespolu – potwierdza jedynie, że około 100 osób od wczoraj koczuje po stronie Białoruskiej, pół kilometra od granicy.

Od początku lat 90. Polska przyjmuje po kilkunastu tysięcy osób rocznie.

Radio ZET/SI/PAO