Trzylatek uratował życie ojcu choremu na cukrzycę

Niewiele brakowało, by wstrząs hipoglikemiczny zabił 34-letniego Marka Jonesa z jednej miejscowości pod Manchesterem. Z pomocą mężczyźnie przyszedł jego trzyletni syn Lenny-George, który podał mu słodki jogurt.

Chłopiec zauważył leżącego na podłodze w kuchni ojca. Wtedy wspiął się po krześle do lodówki i wyjął z niej słodką przekąskę. Nie potrafił wyciągnąć łyżki z szuflady, więc wziął plastikowy nóż ze swojego zabawkowego zestawu. Nakarmił jogurtem nieprzytomnego ojca.

W końcu mężczyzna oprzytomniał na tyle, by łyknąć tabletki z glukozą.

CZYTAJ TEŻ: Diabetyczka straciła pracę, bo wypiła sok. Dostanie ponad 270 tys. dol.

Żona Jonesa była w tym czasie u swojej matki. Gdy wróciła do domu zastała męża i syna na kanapie. Mężczyzna nie wyglądał dobrze. Gdy spytała, co się stało, chłopiec odpowiedział, że „właśnie uratował tatę”.

Małżeństwo twierdzi, że nigdy nie rozmawiali z synem o chorobie ojca. Maluch prawdopodobnie widział, że gdy ojciec czuje się źle je coś słodkiego. Jones choruje na cukrzycę typu 1. Kilka razy dziennie przyjmuje insulinę.

CZYTAJ TEŻ: Miliony Polaków wykazują stan przedcukrzycowy

Osoby chore na cukrzycę muszą kontrolować poziom cukru we krwi. Inaczej mogą mieć atak hipoglikemiczny, gdy cukru jest za mało, lub hiperglikemiczny, gdy jest go za dużo. Wtedy chory może zapaść w potencjalnie śmiertelną śpiączkę.

Radio ZET/„Daily Mail”/MW

Więcej: