Francja: Antyterroryści wysadzili porsche. Myśleli, że w środku jest bomba

Nie parkuj na postoju dla taksówek - mógł pomyśleć 25-letni Paryżanin, który w niedozwolonym miejscu pozostawił swoje Porsche na całą noc. Rano nie było już czego zbierać...

Autem zainteresowała się policja, która - ze względu na stan wyjątkowy we Francji i wcześniejsze incydenty, m.in. z podejrzanym samochodem zaparkowanym w pobliżu katedry Notre Damme - wezwała antyterrorystów. Ta podjęła decyzję o "kontrolowanym wybuchu" sądząc, że w środku może być bomba.

Właściciel wartego 150-tysięcy euro Porsche Carrera S, który poprzedni wieczór spędził w nocnym klubie i do domu wrócił taksówką, rankiem przyszedł po swój samochód. Był wściekły widząc jego "szczątki", ale ze zrozumieniem podszedł do decyzji antyterrorystów. Mimo to zastanawia się, czy na drodze prawnej nie dochodzić teraz swoich braw i ubiegać się o odszkodowanie.

We Francji obowiązuje stan wyjątkowy od 13 listopada 2015 roku, kiedy dżihadyści z Państwa Islamskiego dokonali w Paryżu zamachów, w których zginęło ponad 130 osób. Służby obawiają się, że w najbliższym czasie w kraju może dojść do ataku z wykorzystanie samochodu-pułapki.

Radio ZET/PAP/KS

Więcej: