Francja: Atak na dom misjonarzy to nie był zamach

W sprawie ataku na dom spokojnej starości dla misjonarzy na południu Francji nie ma żadnych tropów wskazujących na związki z islamskim terroryzmem - zapewnił w piątek prokurator Montpellier Christophe Barret. W czwartkowym napadzie zginęła pracownica ośrodka.

Sprawca wciąż jest poszukiwany. Według prokuratury został już zidentyfikowany przez policję, jednak motywy jego działania są nieznane. "Śledztwo skupia się na lokalnym wątku, czyli chodzi o kogoś z otoczenia ośrodka" - tłumaczył Barret.

W czwartek ok. godz. 22 uzbrojony napastnik w kominiarce wtargnął do domu spokojnej starości w Montferrier-sur-Lez. Według źródeł bliskich śledztwu mężczyzna miał przy sobie nóż i strzelbę, tzw. obrzyn.

Jak tłumaczy AFP, w ośrodku, prowadzonym przez Stowarzyszenie Misji Afrykańskich, mieszkają duchowni i świeccy, którzy byli na misjach w Afryce. Wcześniej media informowały, że mieszkańcami ośrodka są zakonnicy i zakonnice.

- Ok. godz. 22 pracownica tego domu spokojnej starości skontaktowała się z żandarmami, mówiąc, że została zaatakowana przez mężczyznę" - wyjaśnił prokurator Barret. Gdy żandarmi odnaleźli tę kobietę, była "w szoku, ale cała i zdrowa - dodał. Według niektórych źródeł była to dozorczyni.

Policja znalazła na miejscu ciało 54-letniej kobiety z kilkoma ranami kłutymi - poinformował Barret. Była to inna pracownica ośrodka, według mediów - pokojówka.

Prokurator poinformował, że w pobliżu zdarzenia śledczy znaleźli samochód, w którym była m.in. replika broni palnej, co pozwoliło na identyfikację podejrzanego.

W domu spokojnej starości w Montferrier-sur-Lez mieszka ok. 60 pensjonariuszy w podeszłym wieku. Jak oświadczył prokurator Barret, żaden z mieszkańców ośrodka nie został ranny czy zaatakowany.

Radio ZET/PAP/KS

Więcej: