Francja: Nie chcą emigrantów, blokują drogi

Kierowcy ciężarówek, mieszkańcy i rolnicy z rejonu Calais blokują drogi dojazdowe do portu i tunelu pod kanałem La Manche. Domagają się likwidacji tzw. Dżungli. To obóz dla uchodźców, w którym mieszka ponad 7 tysięcy osób.

Od rana dziesiątki ciężarówek posuwając się w ślimaczym tempie blokowały autostradę prowadzącą do Calais, ważnego portu nad kanałem La Manche. Potem dołączyły do nich traktory okolicznych rolników.

Jednocześnie w pobliżu stadionu i portu około 500 osób utworzyło łańcuch ludzki. Ubrani w żółte kamizelki demonstranci weszli również na autostradę. Byli wśród nich radni oraz mer Calais, Natacha Bouchart.


Kierowcy i właściciele ciężarówek skarżą się, że emigranci stawiają na drodze przeszkody, by zatrzymać ich pojazdy, następnie forsują je, np. wdrapując się na dach. W dzienniku publicznej telewizji rolnicy pokazywali szkody wywoływane przez migrantów. - Łamią, niszczą i wynoszą wszystko, co może posłużyć do zagrodzenia drogi – mówił jeden z nich.

Przez „Dżunglę”, czy też „największy slums Francji”, dochody placówek handlowych w Calais i okolicy spadły o 25-30 proc., a restauracji o ponad 40 proc. Według tamtejszych handlowców do Calais przestali przyjeżdżać Anglicy, którzy przedtem masowo zaopatrywali się tu w artykuły spożywcze i alkohole.

W marcu zlikwidowano południową część obozowiska, ale jej część północna przyjęła nowych imigrantów i jest ich teraz więcej niż przed marcową eksmisją.

Francuskie władze zapowiadają, że zamkną obóz jak najszybciej, ale na razie nie podają żadnych terminów.

Radio ZET/PAP/AK

Więcej: