Wielka impreza po śmierci Castro. Miami świętuje

„Cuba Libre!”, „Wolność, wolność” – tak krzyczeli mieszkający w amerykańskim Miami Kubańczycy, którzy wiadomość o śmierci Fidela Castro przyjęli z wielką radością.

W całym mieście słychać było klaksony, bicie w garnki i bębny. Ludzie tańczyli, płakali i machali kubańskimi flagami. Śpiewano hymn Kuby. Wielu z mieszkających w Miami Kubańczyków to ofiary komunistycznego reżimu, które musiały opuścić swoją ojczyznę.

- To smutne znajdować radość w śmierci człowieka, ale ta osoba nigdy nie powinna się urodzić – powiedział jeden ze świętujących, który opuścił Kubę 20 lat temu. – Szatan ma się czego bać, bo Fidel idzie do niego i zamierza zabrać mu pracę – dodał.

Castro zmarł w piątek w nocy w wieku 90 lat.

Radio ZET/AFP/MW

Więcej: